Aleksander dnia 4 lipca 2016

  Dzień czwarty Obudził mnie deszcz stukających o dach… Wsłuchiwałem się w ten szum przez chwilę… Wyglądało że nie jest to znudzony kapuśniak ale prawdziwe oberwanie chmury. Przekręciłem się więc na drugi bok i pospałem jeszcze godzinę. Wstałem rześki i wypoczęty. Po porannej ulewie zostały tylko kałuże i skłębione chmury w dolinie. W kuchni czekało […]

Czytaj dalej wpis Szwajcarskie przełęcze, kozy i świstaki…