Aleksander dnia 26 lipca 2016

  Dzień piąty. Noc była ciężka. Bardzo gorąca i parna. Przy hotelu przebiegała hałaśliwa droga, zasnąć pomimo zmęczenia nie było łatwo. Z kranu woda ledwo ciurkała ale jakoś udało mi się uskutecznić poranną kąpiel. Śniadanie podano raczej na słodko ale z wielkim dzbankiem gorącej i smacznej herbaty – czego się po lokalesach nie spodziewałem. A […]

Czytaj dalej wpis Alpy Francuskie. Niby takie same ale jednak inne…