Ten post się miał pojawić już w zeszły czwartek, ale przygotowania do zlotu SCC, o którym będzie niebawem na babapogarach.pl zajęły mnie tak, że w końcu nic nie wrzuciłam.

Ale to nie jest coś, co przemija. Bo banan od czwartku, kiedy to po raz pierwszy od Kulikowiska wsiadłam była na Szarlotę, przez piątek, kiedy przez deszcz (znowu!!! dobrze że nie po ciemku!) jechaliśmy kolumną do Spały, przez jazdę sobotnią po okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, aż po powrót do domu w niedzielę:

Taki banan.

Oto ja – efekt jazdy doszkalającej

 

Bowiem Szarlota się słucha. Szarlota SKRĘCA (proszę lożę zgredów o nie komentowanie mojego lamerstwa…..), Szarlota zawraca i wogóle znacznie więcej umi. Znaczy sia, ja umim.

To kolejny element układanki, po co komu na co i dlaczego doszkalanie i dlaczego pojadę po kolejne. Manewry sprawiają znacznie większą przyjemność. Jazda sprawia jeszcze większą przyjemność. Motocykl się zrobił lżejszy.

Banan zatem to ta buźka, która nie schodzi z buźki jak schodzisz z motocykla. Ta radość z jazdy. Tak mniej więcej wyglądałam od czwartku do niedzieli włącznie, jak na tym obrazku powyżej.

To tyle na razie. Czekajcie relacji z weekendu!

 

Jedna odpowiedź do wpisu “Banan, czyli efekty szkolenia.”

  1. WhiteHead pisze:

    No i bardzo dobrze! nidy za wiele szkolenia… teraz trzeba trzymac formę przez ćwiczenia.

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>