Po przymknięciu sezonu w Starej Iwicznej.

To była piękna sobota, która zebrała dużą grupę motocyklistów, którzy, jak co roku spotkali się w Parafii Zesłania Ducha Świętego w Starej Iwicznej pod Warszawą. Spotkali się na polowej Mszy motocyklowej w intencji tych, co odeszli w 2012, i w sezonach ubiegłych.

Słoneczko grzało, temperatura dochodziła i przekraczała 15 stopni, drwiła sobie z samego pomysłu zamykania czegokolwiek, kontrapunkt doskonały wraz z gradobiciem na rozpoczęcie 2012 parę miesięcy wcześniej, w tym samym miejscu.

Policyjna orkiestra dęta tym razem nie mokła....

Policyjna orkiestra dęta tym razem nie mokła….

 

Przed ołtarzem polowym

 

W czasie Komunii Świętej

 

I ja tam byłam, i kiełbaski naszej Caritas jadłam…..

wróć.

Nie byłam. Nie byłam na motocyklu, ani autem, ani piechotą.

Ale byli inni, i oni usłyszeli coś, co ja usłyszałam 6 tygodni temu:

Bądź tu i teraz.

Wśród kilku rzeczy, którym uwagę na kazaniu poświęcił kaznodzieja, to najbardziej się nas dotyczy.

Być tu i teraz, na motocyklu, panując nad nim, uważając na drodze, uważając na kierowców aut, uważając… mając ciągłe poczucie GDZIE? Tu. KIEDY? Teraz. Jest tyle miejsc, w których możemy być! To zgubne przyzwyczajenie z kierowania samochodem, które daje złudne poczucie bezpieczeństwa, i rutyna, która zabija. Z ręką na sercu: o czym myślicie, jadąc samochodem? Przyznaję bez tortur, że zdarzało mi się jechać z pracy do domu na tzw. konia dorożkarza. Ni w ebolę nie pamiętałam drogi, warunków, jechałam automatycznie, a mój mózg, moja osoba, ja cała, była w domu, albo co bardziej prawdopodobne – gdzieś w obłokach. I miałam szczęście że nieszczęśnicy wokół mnie jadący tak samo na autopilocie jechali, bo do domu dotarłam bez szkody dla siebie i dla współjechaczy.

Rozumiecie?

Wsiadacie na moto, rękawiczki, kask, ciuchy, sprawdzamy moto, jedziemy.

I – na Boga! – jedziemy. Nie myślimy o pracy, nie marzymy o kawie, nie śpimy, nie planujemy co będziemy robić wieczorem, ani o dupiemaryni nie myślimy, tylko jesteśmy tu i teraz.

Boleśnie doświadczył znaczenia tych słów kolega, który stamtąd wracał. Szlif, moto poharatane, kolega obolały.

Sam mi mówił potem: nie był tu i teraz. Był już w domu, już wracał wszak, a tam rodzina czekała, obowiązki i inne życie…

A ja co? Tak samo. Z wycieczki wracałam, oswojona z deszczem, już się widziałam w hotelu. Nie dojechałam tam. Też nie byłam tu i teraz.

To tak do przyszłego sezonu, proszę: Bądźcie tu i teraz, Wy motocykliści, i samochodziści, piesi, wózkowe, rowerzyści i innitacy.

 

Szerokości!

 

Tagi: ,

Odpowiedzi: 2 do wpisu “Być tu i teraz.”

  1. kresek Tomek pisze:

    Najgorzej to bolała duma… Na szczęście ciuchy i buty ochroniły przed urazami… Ale dumy nic nie chroni :-/

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>