Obiecane podsumowanie tego, co u Małej się sprawdziło z akcesoriów, tak więc tematu Dziecko i Motocykl ciąg dalszy.

Jako się rzekło, jak Mała była Mała i do podnóżków nie sięgała, jeździła w czymś, co ją mocno do siodła trzymało i nie pozwalało się gibnąć:

 

fotelik dla dziecka na motocykl

fotelik dla dziecka na motocykl

Było to mocowanie wygodne, szybkie do montażu – zwłaszcza na ówczesnym dużym Maxiskucie Pana Kikima – słowem – Mała spaść nie miała szansy. Kimnąć, o tak, to na pewno. Ale nie jechała nigdy takim malcem będąc na dystans dłuższy niż 20 min spokojnej jazdy, i śpiewała na znak że czuwa i jest przytomna.

Tak jak pisałam w tej notce o dzieciach na motocyklach – u Małej to się sprawdziło. U Nielata się nie sprawdzi i już to widać. Jak wymyślę jak przekonać ostrożnego i upartego jak osiołek małego choleryka że siedzenie w siodle to frajda, to się podzielę tu, ba! Szampana obalimy. Ale nic na siłę.

Ciąg dalszy szpeju. Ubieranie się z Małą to jeszcze większa wyprawa niż na księżyc, opisana w tej notce. Do 6 roku życia w większości ciuchów samodzielna zazwyczaj Mała wymagała sporej pomocy. Jeździła i jeździ w tekstyliach retbike’a, szytych dla niej jako że Mała nieco ponad normatywnie wymiarowa jest – bardziej długa niż szeroka. Do tego kask – ów opisywany we wcześniejszej notce  Shuberth kupiony okazyjnie na motobazarze.

Coś pod szyję - membranowe wdzianko

Coś pod szyję - membranowe wdzianko

Tap Madl na Moto

Tap Madl na Moto

Widzicie Małą TapMadl w porciętach, kurtce, do tego naszyjowa obróżka coby nie wiało. No standard motocyklisty. Na sam koniec smaczek nad smaczkami – kamizelka super XXS – dar Fundacji Jednym Śladem ( po pamiętnym udziale w akcji Ja-motocyklista). Sam kombinezon jest szyty na miarę, bo dla rozmiarów poniżej 120-140 cm trudno znaleźć coś sensowengo – wręcz bardzo trudno. Udało się osiągnąć efekt taki, że Mała jeździ w tym kombi, który jej kupiliśmy 3 lata temu. Wtedy kurtka była za duża, spodnie za długie, i specjalnymi mocowaniami protektory trzymały się właściwych miejsc na ciałku. Teraz jest akurat. Co będzie za rok? hmmmm…

Niestety, rękawiczek na tak małe łapki już nie dostaliśmy. Dopiero teraz, na ten sezon, ma Mała jakieś przyzwoitsze skórzane do jazdy. A tak ratowaliśmy się rękawiczkami zimowymi.

Na sam koniec jeszcze ważny element uprzęży – pas biodrowy kierowcy, z uchwytami za które łapią się łapki. Mała karna jest, i nigdy się nie puszcza. Nigdy-przenigdy jak do tej pory. Ale to cała Mała – powiesz jej raz, po co coś jest, i drugi raz już nie musisz.

Uchwyt dla pasażera

Uchwyt dla pasażera

 

Tak ubrana, wyrusza w podróż na Kikimie Mała. Ze Śpiewem, co podkreślam, bo słychać ją zwłaszcza jak stają na światłach przez uchyloną szybkę kasku. Jak usłyszycie śpiew typu „my cztereeeeeej panceeeeerni” z Małego Białego Shubertha na główce jakiegoś plecaczka, wiedzcie – to Mała jedzie!

Ze śpiewem na ustach...

Ze śpiewem na ustach...

I tylko Interkomu brak… rzecz genialna, zwłaszcza na motocyklu z dzieckiem.

Na koniec uwaga! W Polsce przepisy pozwalają na taką jazdę z dzieckiem jak Mała.  Nie ma np. ograniczeń wiekowych, jest tylko ograniczenie prędkości (40km/h) i kask (że ma być). W takiej Austrii już Mała nie pojeździ, bo musi mieć skończone 12 lat.  Tu jest artykuł poruszający sprawę „dziecko i motocykl” bardziej przekrojowo niż blog.

 

 

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 3 do wpisu “Dziecko i motocykl – akcesoria”

  1. [...] …. czyli otwieramy szampana, zgodnie z obietnicą z tej notki. [...]

  2. Andrzej pisze:

    Witam. Gdzie można kupić taki fantastyczny uchwyt dla dziecka?

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>