Po wystawie motocykli 2-4.03 w Warszawie i mojej notce przyszła mi do głowy myśl, żeby się podzielić opinią na temat jazdy motocyklem z dzieckiem i jazdy dziecka motocyklem. Nie jest to notka o sprzęcie dla dzieci, o tym napiszę innym razem. Chodzi mi o sam fakt zabierania ze sobą Potomstwa na rumaki.

Że jest to sprawa istotna na pewnym etapie życia motocyklisty, uświadomiło mi zdarzenie na pewnym Motobazarze w Warszawie, gdzie przymierzając maluśką xxs-kę Shubertha na łepek Małej oderwałam wzrok od przymiarki i zobaczyłam wianuszek…. dorosłych wszelakiej maści i płci motocyklistów, tylko czekających na to, że kask odłożymy z werdyktem „nie kupujemy”, po to, aby się rzucić nań….. a był to jedyny model jaki sprzedawca miał w tym rozmiarze.

Oczywiście kask został kupiony, bo niestety/stety świetnie leżał (i nadal leży ) na rzeczonym łepku, Mała puchła z dumy i chciała w nim wracać do domu, a sama firma wiadomo że fuszerki nie zrobi więc zadowolenie z zakupu wielkie.

Zacznijmy zatem od pytania: Czy sadzać Młodszą Młodzież na motocykl?

Motocyklistki/ści mają różne zdania, i w sieci można znaleźć artykuły fachowe. Przyznam, że tematyka głównie nabiera popularności w krajach dalekich, gdzie motocykli więcej, więc i temat bardziej popularny. Ja mam swoje zdanie, testowane na jednym  modelu :-). Zatem doświadczenia nabyte z Małą niekoniecznie się muszą przekładać na innych Nielatów.

Kim jest Mała?

Mała to taki typ dziecka, które chciało jeździć jak jeszcze chodzić nie umiało. Głośny warkot silnika, wibracje, nic jej nie przerażało. Zaczynała od klasycznego „jeździka”, którym się można było stópkami odpychać. Tempo, jakie narzucała z czasem ( a zaczynała od niechodzącego szkraba), przewyższało tempo spokojnego spaceru.

Później przyszedł czas na auto. Oooo, za kierownicą posadzić, pokręcić, pojechać! Z oczywistych względów bezpieczeństwa – dwulatki nie sadzałam przed sobą na drodze publicznej, tylko dałam pokręcić kółeczka na parkingu przed domem. Rowerek to była tylko kwestia czasu i mojej kondycji, żeby za nią nadążyć.

A potem usiadła na 50cc Pana Kikima. Przytrzymywana z tyłu, nóżkami dyndająca, pochylona do kierownicy, z pełną premedytacją odkręciła manetkę na ful. Silniczek 50cc zawył, i… nic się nie stało, bo przytomny Pan Kikim z tyłu siedzący cały czas klamkę hamulca trzymał. Ale to oddaje chyba najlepiej stan ducha Małej. Taki typ po prostu.

Mała oprócz tego jest też bardzo karna i posłuszna. Dzięki temu w wieku 4 lat nie baliśmy się jej posadzić z tyłu ówczesnego maxi skutera Pana Kikima, na specjalnym foteliku, blokowaną z tyłu kufrem. Nie bałam się, że będzie chciała schodzić, wiedziałam, że na swój wiek rozumie że nie wolno się wychylać w czasie jazdy i co ma zrobić jak się źle poczuje. Fotelik nie miał pasów, ale był tak sprofilowany, żeby Małą ściśle w siodle trzymać; nie sięgała wtedy bowiem jeszcze podnóżków, nie miała jednak szans spaść. Z tyłu, jako się rzekło – blokował kufer, z przodu – Pan Kikim, którego łapała urękawicznionymi łapkami za pas biodrowy ze specjalnymi uchwytami dla pasażera.

Po paru przejażdżkach wokół komina, tempem kodeksowym, wiedzieliśmy już że chwyciła bakcyla i będzie jeździła. Na wszelki wypadek tryb awaryjny: przez całą drogę do przedszkola ma śpiewać. Wtedy wiadomo że nie śpi :-). Nie trzeba było jej namawiać – śpiewa sama z siebie, z radości że jedzie.

Od tamtej pory minęły 3 lata, a Mała dalej jeździ, i śpiewa.

Może wyrodna jestem? Ale ciuchy ma, kask porządny ma. Ostrożnie razem z Panem Kikimem jadą, na krótki dystans do 7 km. W zeszłym roku bardzo ostrożnie spróbowali pojechać dalej, ale póki co więcej niż 80 km na jeden dzień się nie da przejechać – zmęczenie Młodzieży już się daje we znaki. Niemniej krótkie wypady wokół komina, na trasach mniej uczęszczanych – tak.

A wypadek można mieć w korku w aucie – jadąc autem powyżej 60km/h z najlepszym nawet fotelikiem ryzykuję więcej niż powoli przeciskając się w korku motocyklem z dzieckiem.

Wszystko zależy tak naprawdę od zdrowego rozsądku i od egzemplarza czyli od Młodocianej/ego. Mała to urodzony kierowca, i chętnie poszukałabym dla niej możliwości żeby jeździła – czy to na gokartach, czy enduro dla dzieci właśnie. A znam inne dziecko, które już trzylatkiem będąc na moto stojące w garażu nie wsiądzie za nic…. Nie odkręci manetki, boi się warkotu silnika…. Jego prawo, i on będzie miał zupełnie inny tryb wprowadzenia na motocykl, o ile w ogóle się uda to zrobić. Bowiem – nic na siłę! Nie chce Nielat jechać, to nie będzie jechać. Ale musi dojrzeć do tego sam, nieprzymuszany. I Nielata na motocykl zabierać – póki co – nie zamierzamy.

Ale to dopiero jest ból ;-) dla rodzica – motocyklisty!

Tagi: ,

Odpowiedzi: 5 do wpisu “Dziecko i motocykl?”

  1. Kusz pisze:

    Hej, znów Ja!
    Mój brat chce wysłać młodego na gokarty jak skończy 4 czy 5 lat.
    Na razie kupił mu kierownice do plejaka i uczy go jeździć przepisowo bolidem F1 nie przekraczając 400. Jak złapie to idzie na tor ;)

  2. Sharlota pisze:

    Ja też do tego dojrzewam. Myślę że w tym roku poszukam możliwości żeby pojezdzila na małych kartach :-)

  3. Tomek pisze:

    No moja „mała” nie jest już taka mała bo w zeszłym roku skończyła lat 10 i wtedy to zrobiliśmy pierwszą dalszą trasę za Konin – była szczęśliwa – troszkę wynudzona ale szczęśliwa . Później była kolejna wycieczka kilkudniowa na Mazury i też przebiegła pomyślnie. Jednego czego nam brakowało to komunikacji, mieliśmy swoje znaki umówione ale to nie to więc w tym roku czas na interkom :-)

    • Sharlota pisze:

      -> Tomek, za Konin z Warszawy jechaliscie? Kawal drogi, podziwiam!
      Mała jechała raz na wysokość Płońska, no i oplotkami żeby było co oglądać.
      Wróciła zachwycona i pękająca z dumy. Już chce się wybierać dalej. Ale jednak sporo młodsza od Twojej, musi jeszcze poczekać.

  4. [...] dalszy szpeju. Ubieranie się z Małą to jeszcze większa wyprawa niż na księżyc, opisana w tej notce. Do 6 roku życia w większości ciuchów samodzielna zazwyczaj Mała wymagała sporej pomocy. [...]

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>