Alpy – Dzień drugi.

Poranek po chłodnej nocy przywitał mnie ciepłym słońcem. Dzień zacząłem od spaceru po Fusch. Spokojna i zadbana miejscowość, jak wiele w alpejskiej części Austrii. Nie ma jeszcze ósmej ale pierwsze motocykle ciągną już na trasę przemykając grupkami na południe.

Wróciłem na pyszne śniadanie, swoistą mieszankę kuchni polskiej i lokalnej. Przy śniadaniu wywiązała się rozmowa o trasach w okolicy i zanim się spostrzegłem siedzieliśmy i wspólnie z nieznajomym planowaliśmy trasy na najbliższe dni.
W końcu przyzwoitość wymagała aby nie tracić dnia i ruszać. Szybkie pakowanie, tankowanie i w drogę. Słonko już mocno przypiekało, zaczęło mi być za gorąco ale pomny różnic temperatury pomiędzy dołem i górą trasy postanowiłem chwile wytrzymać. Chwila okazała się dłuższa niż się spodziewałem bo przy bramkach wjazdowych była spora kolejka. Mimo iż otwarte były trzy z nich, poczekałem 10 minut aż mogłem stać się biedniejszy o 25 euro opłaty za wjazd.

Kolejka do kasy

Kolejka do kasy

Dalej już tylko niczym nie ograniczona radość jazdy po tej fantastycznej drodze. Trasa ta wciąż dostarcza mi wiele radości bo za każdym razem widoki są nieco inne. Tym razem pejzaż upstrzony był plamami śniegu jak czarno-biała mozaika. A nad tym wszystkim majestatyczny Grossglockner. Fajne…

Nigdy mi się to nie znudzi...

Nigdy mi się to nie znudzi…

Na szczycie odbyło się pisanie kartek, zwyczajowa degustacja Almdudlera i w drogę na drugą stronę przełęczy. Przed zjazdem trafiłem na jakiś maraton nordicwalkingu. Tłumy starszych pań i panów wylewały się na drogę, płynęły hordami przez tunele i rozlewały się na łąkach. Razem z nimi maszerowały rzesze strażaków i ratowników. Na szczęście drogi nie zamknięto ale jechać trzeba było bardzo ostrożnie…

Nie nie, to nadal Grossglocknerstrasse a nie Dolomity..

Nie nie, to nadal Grossglocknerstrasse a nie Dolomity..

Przygotowując wcześniej trasę miałem rozterkę co zrobić po zjeździe spod lodowca. Jechać na zachód do przełęczy Staller czy prosto na południe w Dolomity. Jako że Dolomity odwiedziłem dotąd tylko raz a planowana droga była mi nieznana wybór padł na południe.

Ominąłem od wschodu Lienz i kierując się na Laas dotarłem do przełęczy Plockenpass po której przebiega granica z Włochami. Zawijki bardzo atrakcyjne, niektóre technicznie dość wymagające, ruch tez niemały. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak za Paluzzą na drodze nr.123. Tam entuzjaści schodzenia na kolano mogą dać z siebie wszystko. Atrakcje nie maleją aż do Luincis.

Planowanie nie tylko z nawigacją!

Planowanie nie tylko z nawigacją!

Tego dnia popełniłem błąd. Zatrzymałem się w restauracji pod która nikogo nie było. Jak już zaparkowałem, zalazłem i wygarnąłem graty to czujność mi się wyłączyła. A nie powinna bo obsługa jakaś taka znudzona była i źle jej z oczu patrzyło…Na kolejne pytania o dania teoretycznie w ofercie słyszę ze nie i koniec. Stanęło w końcu na spagetti. Śmiało mogę powiedzieć że zaliczyłem najdroższe i najobrzydliwsze spagetti ever. Twardy, sklejony makaron pływający w gorącym tłuszczu. Nie przyznam się za ile. Sam sobie jestem winien…

Szybkie przeskok w kolejną dolinę i pechowy posiłek odchodzi w zapomnienie. Oczy cieszą kolejne zakręty. Ta trasa to bardzo ciekawa alternatywa do szlaków położonych bardziej na północy. Jedynie odcinek przed Cortiną z racji na duży ruch był nieco męczący. Ale tam wszelkie niedogodności wynagradzają widoki Dolomitów. Odcinek od Cortiny przez Arabbę do Canzanei to raj dla każdego. Od początkującego do takiego co juz wszędzie był i wszystko widział. Krótkie, blisko siebie położone przełęcze, masa możliwości modyfikacji tras daje nieograniczoną przyjemność jazdy.

Ale jako że dzień ma się już ku końcowi zajechałem do hotelu, który okazał sie być bardzo przytulny i nowoczesny. Motek dostał własny garaż a ja ciepły prysznic. To był bardzo udany dzień…

A na koniec podsumowanie trasy:

Zell am See (A)- Canazei (I)

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>