Ha!

to było coś! Prawdziwy Off-road, i to po Górach! Jestem dumna z siebie.

Rzecz się działa w czasie Długiego Weekendu w okolicach Bożego Ciała. Miejsce – gdzieś w Górach Bystrzyckich ( a może Orlickich?) po czeskiej stronie, urokliwa i czyściutka wioseczka.

Już w czasie podjazdu dróżką tak węziutką, żę dwa motocykle ledwo – ledwo się miną, a Pan Kikim z bocznymi kuframi zajmuje praktycznie całą szerokość, tak więc już w czasie tego stromego podjazdu, tak stromego, że pochylając się dla równowagi nad kierownicą Szarloty musiałam nieźle wyginać szyję, żeby widzieć, gdzie jadę, tak więć już wtedy – widząc zdziwione, ba! zaniepokojone, nawet zatroskane twarze miejscowych gospodarzy – wiedziałam, że coś jest nie tak.

Zatroskanie wyjaśniło się za kolejnym, bardzo ostrym i bardzo stromym (pamiętajcie – bardzo wąskim!) zakrętem, za którym opuściliśmy malownicze zabudowania wśród zieleni i drzew, i pośród szpaleru kolejnych drzew wyjechaliśmy ….. prosto w pole żyta.

Abstrakcja. Po lewej – łan zboża.  Za nim widoczki i panoramy gór okolicznych. Po prawej – łan. Nawet  makami czerwonymi malowniczo upstrzony. W górze drze się skowronek, z krzaków przypolnych dobiega wesołe „chudejkobylenietrzebajużniiiiiiiiiic!” trznadla. Stajemy na polnej drodze – wiecie, kamienie, koleiny, grunt.  Baranki na niebieskim  niebie, zieleń na ziemi.

Tak mniej więcej:

Landszafcik

Landszafcik

 

Shadowgirl, po ochłonięciu z pierwszego szoku, zaciska zęby i dalej delikatnie gazem operować, na jedynce pyrpyrpyr. NIesamowite! Szarlota jedzie! Nic się nie dzieje! Jadę tą dróżką polną za panem Kikimem, licząc na to, że to pomyłka i za chwilę skręt znienacka doprowadzi nas do jakiegoś asfaltu. Kikim z przodu furczy i warczy, to też V-ka,  aleć On projektowany do takich tras, nie to co Szarlota. Jemu w to graj, mam wrażenie że maszynka ta wręcz się cieszy z możliwości pobrykania, i gada do Szarloty: ‚no dawaj, Mała, nie pękaj, dasz radę! To tylko kamienie i grunt, nie ma piachu! Wskakuj, zobaczysz, będzie fajnie!”. Na co Szarlota basem: „ta, łatwo Ci mówić, oponki i koła odpowiednie, amor jak się patrzy, prześwit taki że żaden kamień Ci niestraszny, a ja? zobacz, już mi koło się ślizga na kamieniach, boję się!”

I zdumienie moje – jakoś to idzie.

Na pierwszym wzniesieniu krótka narada – jedziemy dalej czy zawracamy? eeeeee, zawracać? Znaczy, na tej wąskiej na wóz konny drodze, z łanem zbóż po prawej i po lewej stronie, cofać pod górkę? A najgorsze (w moim subiektywnym, tchórzliwym mniemaniu) dopiero po wjeździe na asfalt – trzeba by zjechać w dół tą samą drogą. Tą stromą, wąską, bardzo stromą drogą. Wymiękam, wybieram opcję jazdy do przodu. No to jedziemy. Z tchórzostwa tego wynikł bodaj najpiękniejszy fragment naszej wspólnej wycieczki. No, może poza jednym jeszcze aktem tchórzostwa, kiedy po walce z trzęsącą drogą, kiedy już-już oswoiłam się z jazdą terenie i Szarlota też – ba! dwójkę mogłam wrzucić, taka bohatyrka ze mnie – dojechaliśmy po kamulcach na szczyt.

A za szczytem:

Widok z górki

Widok z górki

Surprise! Teraz będzie z górki, zdziwiona?

Aparat nie uchwycił stromizny. Dość, że ździebeczko spanikowałam – bałam się blokady przedniego koła i przewrotki. Boć nie sposób nie zahamować przy zjeździe. Taka strachliwa byłam.

Na zdjęciu powyżej jednak widzicie Szarlotę, nic innego, ale to nie ja prowadzę.

Ale nie było tak źle. Więcej – było cudnie. Połknęłam bakcyla, choć Szarlota mimo ogromnej dzielności w pokonywaniu tej trasy nie bardzo lubi takie jazdy. Jako się rzekło – najpiękniejszy odcinek trasy. Dziki – co zrozumiałe. Tylko skowronek, trznadel i inna Brać Polna,  i dwa motocykle. Połknęłam bakcyla i zaczynam rozumieć enduraków i ludzi wyprawiających się motocyklem tylko na takie gruntowe, dzikie trasy. Może i ja tak kiedyś będę?

Przejazd przez równiejszy odcinek:

Żywa Natura i SZarlota

Żywa Natura i SZarlota

 

… potem przez las, znowu pod górkę, z górki tyle, że bardziej po piachu i wiecie co? Doświadczenia z jazdy rowerem po górach przydają się niezwykle, co tylko dowodzi mądrości tezy, że człek uczy się całe życie ;-)

A morał inny z tej historii – poza wyżej wymienionym – jest taki:

Człeku Motocyklisto, jak wpisujesz w nawigację „trasa krótka”, to bądź przygotowany/a na to, że pan Hołowczyc przeciągnie Cię przez drogę niekoniecznie kwalifikującą się jako droga.

Może to być ścieżka, czyjeś podwórko, lub – jak w tym naszym przypadku – skrót przez szczyt góry zamiast objazdu wokół.

Bowiem na początku, samym początku tej historii była zmęczona 200 km jazdy po górach Shadowgirl i nawigacja, której powiedziano że ma oną jak najkrótszą drogą do hotelu zaprowadzić.  No to zaprowadziła ;-)

 

Pozostałe impresje z wyprawy w okolice Gór Stołowych, Karkonoszy, i ogólnie okolic Kotliny Kłodzkiej:

 

 

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 4 do wpisu “Impresje z Gór – Offroad!”

  1. WhiteHead pisze:

    Ha! I co? Prędzej czy pózniej wszyscy albo na torze albo w terenie skonczymy :-). IMHO teren fajniejszy a więc kierunek właściwy. To co teraz? Vstrom czy GS?

    • Sharlota pisze:

      O nie! Szarlota zostaje ze mną. Ewentualnie mogę rozważać towarzystwo endurowe dla niej, ale tylko pod warunkiem że nogami sięgnę ziemi na nowym sprzęcie. Póki co – jak wiadomo z innej notki – V-Strom odpada, i większość maszyn tego typu też, bo za wysokie.
      Jakieś propozycje mile widziane… :-)

  2. TomekK pisze:

    Zawsze można kanapkę akcesoryjną – obniżoną zamówić i GS i VSTORM wtedy staje się znacznie „niższy” :)
    Dla chcącego nic trudnego … Problemy trzeba rozwiązywać a nie generować :)
    Ale prawdę WhiteHead pisze — albo na tor albo na off każdego wcześniej czy później zaciągnie :)

    • Sharlota pisze:

      @Tomek – ale kanapa mi nic nie da.
      Pisałam o tym jak dosiadłam V-Stroma i co z tego wynikło….
      Nawet niższe siedzenie nie spowoduje, że środek ciężkości będzie też niżej.
      Przykładowo- Szarlota waży pi razy oko podobnie jak V-Strom, a nieporównanie łatwiej mi ją
      utrzymać jak się gibnie.
      Aleale.
      Ostatnio usiadłam na BMW GS 650… I było ok. Leciutkie toto, nie za wysokie…
      Kto wie, może się kiedyś z Szarlotą zaprzyjaźni?
      Szerokości!

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>