Czyli o dzieciach, motocyklach, i akcji.

Nie słyszeliście o akcji?

Akcja „Ja, motocyklista” jest to kampania społeczna, którą fundacja „Jednym Śladem” chce uzmysłowić przeciętnemu Kowalskiemu, kto to motocyklista jest.

Sama Fundacja jest tu:  http://www.jednymsladem.com.pl/index.php/o-fundacji. Robi naprawdę porządną robotę, promując wizerunek motocyklisty odbiegający od standardowych „dawców”.

Ogromny szacunek dla ludzi, którym chce się chcieć, zwłaszcza że ówże przeciętny Kowalski naprawdę, naprawdę nie chce słuchać że motocykliści też ludzie… I nie uruchamia wyobraźni co się stanie z lekko przezeń trąconym motocyklem z kukiełką z tkanek i wody na topie. Jak to mawiają Brytyjczycy – those bloody foreigners (bikers, whatever).

Kampania „Ja, motocyklista”  – dla nie kumających tematu - tutaj link. Pomysł moim zdaniem udany i mający ogromne szanse powodzenia z racji podprogowego działania. Któż to bowiem motocyklista? Otóż, oprócz Przemysława Salety i innych pomniejszych bóstw szołbiznesu, jest to:

tata (jakiegoś dziecka)

mama (patrz wyżej)

makler/ka

strażak

dyrektor/ka czegośtam

finansista/ka

budowlaniec

ksiądz/pastor

student/ka

uczennica…. itepe.

Ludzie Jak My. Na tym polega siła przekazu: zdjęcia motocyklistów „w cywilu” i obok „w mundurze” czyli w pełnym ubraniu motocyklowym. I tyle. Aż tyle?

Ogromnie jestem ciekawa co to będzie jak się plakaty ze zdjęciami ludzi/motocyklistów pojawią na ulicach. Bo tak tak, ja też w tym udział brałam. Nie sądzę, żeby moje liczko zasłużyło na wielki plakat reklamowy, niemniej dołożyłam swoją cegiełkę do niebagatelnej ilości niemal 280 ludzi którzy wzięli udział w akcji i dali się sfotografować.

A teraz największy dla mnie smaczek tej akcji, nie ukrywam że bardzo osobisty. Poszliśmy się sfotografować wszyscy, jakeśmy motocykliści. I było bardzo, bardzo sympatycznie, ale cóż, wiadomo że ludzi dużo, fotografia raz cyk, drugi raz cyk, następny proszę, a Państwo proszę się przebrać w ciuchy motocyklowe i powtórzymy zdjęcie, idziemy do łazienki, Pan KiKin osobno, Shadowgirl i Mała osobno, przebieramy się, wracamy,  wchodzimy do atelier i co?

Wiecie, jak się wygląda w kasku i ciuchach. Bardzo charakterystycznie, zwłaszcza od tyłu, jak twarzy nie widać, a z przodu widać niewiele więcej.  Cóż więc dziwnego, że wchodzimy, a w atelier okrzyk radości „To WY!!!,  to Was widzę codziennie w korku?”. Ja z Małą nie jeżdżę, ale Mała z Panem Kikinem, jak się okazuje, furorę na drodze do Warszawy do szkoły robią. Ledwo ją widać w tym kasku, nie do poznania w ubraniu cywilnym, po założeniu ciuchów moto staje się Mała przez chwilę celebrytką, i buzia jej jaśnieje w blasku uznania dorosłych i osobnej sesji fotograficznej specially for. Bo Mała bardzo lubi jeździć na siodle pasażera. Właściwie to bardzo lubi jeździć wogóle, najlepiej gdyby to ona sama prowadziła, co jest niemożliwe póki jeszcze Mała jest Małą. I Mała bardzo, bardzo poważnie traktuje całą akcję „Ja motocyklista”, bo wszak jest motocyklistką, choć wciąż in spe. To urodzony kierowca.

Tak więc okazało się, że poznaliśmy Road Kinga, który jeździ naszą dużą ulicą w kierunku Stolycy, i na którym jeździ Prezes Fundacji Jednym Śladem, Krzysztof Rzepecki, którego tu na łamach shadowgirl serdecznie pozdrawiam. On ci to bowiem rozpoznał Małą. Dzięki jego osobistemu zaangażowaniu będzie Mała miała najwłaśniejszą malutką kamizelkę odblaskową na jazdę do szkoły.  Ogromne dzięki! Dla małej adeptki taka kamizelka dużo znaczy, dla mnie jest też elementem wychowawczym o bezpieczeństwie.

 

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Ja, motocyklista, czyli jak Cię widzą, tak Cię piszą”

  1. [...] pisałam jakiś czas temu o akcji „Ja motocyklista” – dawno temu, prawda? To myślałam sobie w ten deseń: „Oooo, jaka duża akcja, tyle zdjęć, [...]

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>