Dziecko i motocykl – ciąg dalszy. Drugie dziecko.

…. czyli otwieramy szampana, zgodnie z obietnicą z tej notki.

Nic to, że pan Kikim nie pija wyskokowo, a mnie szampan nie smakuje. Jak się obiecało, to się wypije ;-)

Otóż rzecz poważna stała się ostatnio.

Młody, człowiek nad wyraz rozsądny, podchodzący do życia z dużą rezerwą, choć urodzony optymista, rozważający wszystkie za i przeciw i zawsze, zawsze mający z tyłu głowy możliwość odwrotu od sytuacji gdyby ta się mogła niepomyślnie dlań rozwinąć, słowem – Młody, zapalony samochodziarz i auciarz Aut, auteczek, autuniek, karsów, makłinów i innych złomków, nie przejawiał w swoim już całkiem długim żywocie zainteresowania motocyklami. Odporny był też na działanie presji – nazwijmy to- rówieśniczej – ze strony Małej i jej dziecięcych akcesoriów na motocykl.

No cóż, jego prawo. Taaaaaa….. No ale przecież posadzić się da? Oj, ledwo….. a silnik jak odpalimy, Młody, będzie fajnie trzęsło? O, co to, to nie. To za dużo wymagać od opanowanego Młodego, żeby się fatygował w trybie pilnym po pomoc Rodzicieli. Krótko mówiąc – porażka. Jako się rzekło – jego prawo. No to może rowerek? Krótkie i stanowcze Nie!.

hmmmm…..

I otóż, mili moj, ostatnio – proszę bardzo! Nie dość, że pozwolił się posadzić, nie dość, że silnik odpalił się i się nie bałem, to jeszcze ten kask dla dziecka niewygodny pozwoliłem sobie założyć i co? I cały zadowolony po przejażdżce wokół osiedla wrócił. Po prostu – dorósł. To dowodzi, że każdy Człowiek rozwija się inaczej – tak jak Mała nie ma i nigdy nie miała oporów przed motoryzacją użytkową – od maleńkości chciała jeździć, obojętnie czym, co w prosty sposób wyewoluowało chęcią motocyklowania – tak Młody jest auciarz, ale teoretyk. Silniki go napawają lękiem. Nie lubi, nie czuje. Zupełnie inne i spokojne podejście w tym przypadku zadziałało chęcią spróbowania, jak to jest, o czym Oni Wszyscy tak gadają wciąż. Mam wrażenie też, że to początek długiej drogi, z której Młody akurat w każdej chwili może chcieć zawrócić. Taki typ. Ale pierwszy kamień węgielny – położony.

Tak to wyglądało:

montowanie fotelika motocyklowego dla dziecka:

fotelik motocyklowy dla dziecka

fotelik motocyklowy dla dziecka

 

potem – kask na dziecięcy łepek.

dziecięcy kask motocyklowy

dziecięcy kask motocyklowy

 

To nie jest kask docelowy dla Młodego. Mała jeździ w Schubercie Concept – XS. Młody jest jeszcze za bardzo Nielat, żeby jeździć dalej niż wokół osiedla. Jak przyjdzie pora – dostanie komplet kask + ciuchy, chyba że Mała już ze swoich wyrośnie.

Tu poniżej mina niezbicie dowodzi, że nikt Młodego siłą nie sadzał, i że – choć nadal ostrożny – w tej swojej ostrożności cieszy się.

 

Hej, ja macham!

Hej, ja macham!

Po obu stronach fotelika widzicie lub nie uchwyt na łapki do chwytania (pomiędzy tymi dwoma srebrnymi kółeczkami). Młody dostał rozkaz coby się trzymał tych uchwytów. Ja jechałam za nimi autem przez całą przejażdżkę, i zaświadczam: jedyny raz, kiedy się puścił tego uchwytu, to w chwili na tym zdjęciu. Taki karny :-)

[Drugie] Dziecko i motocykl – rozdział niniejszym ogłaszam za otwarty.

 

 

 

 

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 2 do wpisu “Młody jeździ!”

  1. To siedzonko dla dzieciaka mnie zaintrygowało, jakiej firmy? Moze i do Bestii robia?

    • Sharlota pisze:

      Hej CyberScyzor!
      to taki fotelik:
      http://www.moto-akcesoria.pl/f.....kla,p,5281

      myślę, że na Bestię musisz po prostu przymierzyć. Ale tu w V-stromie zasadniczą wartością dodaną był fakt kufra z tyłu, dzięki czemu Latorośl była (i jest) zabezpieczona przed ew uślizgiem do tyłu. Sam fotelik nigdy nie robił nam niespodzianek, ale byłam bardziej spokojna wiedząc że Młodzież ma się o co oprzeć, oprócz fotelika.
      A kuferek mi do Bestii… ten tego… nie pasi. No ale to pewnie zależy od niej samej, pewnie się dogadacie co tam jej możesz zamontować.

      Miłej przymiarki!

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>