Dzień szósty

Wyruszyłem dość wcześnie, z sercem na ramieniu zapinając jedynkę i puszczając sprzęgło na ekstremalnie stromym podjeździe spod hotelu. Ma kopa ten sprzęt… Jakby na płaskim ruszał. Aż miło!

W drodze na przełęczWróciłem z powrotem na Route des Grandes Alpes. Po kilkudziesięciu kilometrach fantastycznej jazdy wzdłuż wąwozu, rozpocząłem podjazd na bardzo ciekawą przełęcz – Col de Bonette. Podjazd długi i kręty, dolna cześć już zanurzona w śródziemnomorskiej przyrodzie, górna zapadniętą w skalnym piargu i śniegu. Widoki są niesamowite, powietrze na tej wysokości ma już inny odcień i jest tak czyste iż łatwo o omyłkę w ocenie odległości. Widok ze szczytuGdy po wielu zakrętach dotarłem na przełęcz, okazało się ze droga do szczytu Cime de la Bonette jest już odśnieżona i w pełni przejezdna. Poprzednio nie było mowy aby tam się zapuścić – kilka metrów za przełęczą zaczynał się głęboki na dwa metry śnieg. Teraz takiej okazji nie odpuszczę! Podjeżdżam ile się da do góry. Parkuje motocykl, zakładam zimową czapkę, okulary słoneczne i rękawiczki. Tak przygotowany ruszam piechotą na sam szczyt. Przełęcz znajduje się na wysokości 2802m a szczyt na 2862 m. Zaparkowane pod szczytem pojazdyNiby 60 metrów w pionie to nie za dużo ale w ciuchach i butach motocyklowych na wysokości prawie 3000 m to zupełnie co innego. W drodze ku morzuNa górze stanąłem niezłe zasapany. Ale warto było! Widok wokół jest taki jakby się stało na czubku świata! Razem z zapoznanymi Francuzami porobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia i wymieniliśmy się propozycjami tras w okolicy. Zejście było już mniej męczące i jakby szybsze. Po chwili oglądania zgromadzonych pojazdów ruszam w dalszą drogę.

Jazda w kierunku wybrzeża, poza kilkoma przełęczami, wiodła cały czas niesamowitymi kanionami. Ma się tam wrażenie, że inaczej niż w centralnych Alpach, tutaj człowiek od lat walczy aby góry ujarzmić i wciąż tylko nadgryza ich potęgę, wrzynając kolejne nitki dróg w skaliste ściany urwisk. Każdy skrawek półki skalnej, każde spłaszczenie stoku, nawis skalny lub ostroga odstająca od ściany jest okazją do poprowadzenia następnego odcinka drogi. Nie potrafię sobie wyobrazić trudów budowy tych szlaków…Morze Śródziemne

Po kilku godzinach jazdy, bez żadnego uprzedzenia, zza kolejnego zakrętu zobaczyłem błękit morza. Morze Śródziemne! W tym miejscu góry wpadają prosto do wody, bez jakiegokolwiek przejścia przez przedgórze. W jednym miejscu spędza się wakacje w górach i nad morzem :-)

W kilkanaście minut dotarłem do nadmorskiej miejscowości Mentona. Tam zjadłem obiad i udałem się na wycieczkę wzdłuż morza.Nadmorska promenada

Jazda po Lazurowym Wybrzeżu wymaga sporo cierpliwości. W tym momencie roku cała ta okolica kipi życiem i panuje tam niezwykły zorganizowany chaos. Jeśli dodać do tego niemałą zamożność przebywających tam gości dostaje się mieszankę stanowiącą ogromny kontrast do surowych i cichych gór. Wszędzie luksusowe hotele, drogie samochody, jachty za które można kupić kilka domów. Dziesiątki restauracji, barów, kasyn… Dla miłośników szybkich samochodów to jest raj, ulicami przetaczają się bolidy z których potrafiłem rozpoznać tylko Ferrari…

Niezwykłym miejscem, ociekającym bogactwem i przepychem jest Monaco. Uliczki jak z folderów reklamowych, drogie pojazdy, bogato ubrani ludzie i pewien dysonans – głośni i bezczelni Rosjanie, zupełnie niepasujący  do elegancji otoczenia. Najwyraźniej bogactwo każdemu otwiera drzwi na salony a zwracający na siebie uwagę mieszkańcy wschodniego imperium na biednych nie wyglądali…

Nadmorski odcinek wycieczki zakończyłem przejazdem nadmorską promenadą w Nicei. Szeroka aleja, z jednej strony ograniczona plażą, z drugiej szeregiem hoteli i restauracji, pełna jest turystów i plażowiczów. Panuje to względny spokój i wakacyjna atmosfera. Nic nie wskazuje na nadchodzący dramat w którym życie straci ponad osiemdziesiąt osób. Dokładnie w tym miejscu, dwa tygodnie później, będzie miał miejsce przerażający akt terroryzmu – zamachowiec wjedzie w tłum ciężarówką i przez 2 km będzie szarżował mordując zdezorientowanych turystów i mieszkańców Nicei.

Po zwiedzeniu plaży i mariny, zmęczony upałem i gwarem, odbiłem z powrotem w góry. Znalazłem tam cichy i malutki hotelik położony w głębokiej dolinie, w rozwidleniu dróg. Tam udałem się na zasłużony odpoczynek po tym długim i nieco szalonym dniu.

Tagi: ,

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>