Kolejny ping! o  turystyce motocyklowej nastąpił w czasie wakacji zupełnie nierowerowych, za to mocno nurkowych i skąpanych w ciepłym Adriatyckim morzu, ładne parę lat temu, zanim o motocyklu wogóle pomyślałam.

Mieliśmy okazję zaobserwować dość dokładnie acz z boku grupkę turystów motocyklowych, albowiem rozbili swój obóz obok naszego na campingu na jednej z Hrvatskich wysepek  i było ich dużo. Rozumiecie, 5 osób i 5 motocykli :-) – tłumek spory i hałaśliwy w miły sposób.

Motocykle zdecydowanie przykuwały uwagę, bo wszystkie co do jednego to były Honda Goldwing w różnej wersji i wieku.

Pierwsza myśl świeżaka turysty: współczesne rumaki. Łał. śliczne!

Druga myśl: a co to Goldwing (hehe, bardzo przepraszam szanownych czytelników, ale długi czas potem to Goldwing był dla mnie synonimem wielkiego amerykańskiego luksusowego turystyka, a nie HD  …. o ja niedouczona….)

Trzecia myśl: ale to musi być ciężkie… jak ta kobitka sobie poradzi z manewrowaniem swoją maszyna…..Łups, nie poradziła sobie, ok., to jak sobie poradzi z podniesieniem…. aaaa nie poradzi sobie (to chyba ciężkie?), hmmmm co się robi w takiej sytuacji? Już wtedy miałam instynkt który mi mówił żeby nie rzucać się dotykać cudzej maszyny…. jeśli właściciel nie chce pomocy, a ona nie chciała.

Kobitka była na oko w przedziale wiekowym 40 – 50 jak i reszta jej kompanów, ale trudno to było stwierdzić, bo całe towarzystwo Goldwingowe było cudownie specyficznie. Patrzyłam z zachwytem na tak innych ludzi. Skóry, tatuaże, brody, warkocze (faceci), rozchełstane włosy (kobitka). Luz i styl zupełnie inny od wymuskanych ciał na plaży. Cudowny po prostu.

Rzucili się jak jeden Tur (wszyscy nie wyłączając kobitki ogromni w barach, mięśniach piwnych i dłoniach jak bochny (tu wyłączając kobitkę) rzucili się więc żeby podnieść tego jej Goldwinga na niestabilnym kamienistym podłożu campingu.

A ona? Do dziś się rozczulam jak to wspominam. Jak nie rzuciła bluzgami! MatkoBosko! Jak nie zaczęła szarpać z kolesiem wielkości szafy, żeby się od jej motocykla odczepił! Shadowgirl chwali się że zna niemiecki i to na tyle dobrze że rozróżnia i często gęsto rozumie niektóre ich dialekty. Sądzę że to byli Bawarczycy. Nie rozumiałam kompletnie nic poza tym, że Panowie chcą pomóc podnieść, a Pani sobie nie życzy. Ale to rozumiał już każdy na kempingu bo i sprawa się bardzo nagłośniła…..

Tak więc czwarta myśl: motocyklista przyjmie pomoc, ale trzeba to zrobić tak, aby nie urazić dumy tandemu motocyklista/motocykl, albowiem:

Piąta myśl: Ręce precz od cudzego motocykla!

Amen.

 

P.S. Honda w końcu została podniesiona przez 3 dużych Panów z ekipy Kobitki.

Tagi: , ,

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>