No wiecie co…

miałam nie pisać aż do po Świętach, bo dla mnie Święta to Święta przez Ś i kropka.

Ale po necie trochę surfuję dziś, pacze…. sprawdzam riderblog.pl,  no i zaglądam na kilka blogów, które IMHO trzymają/ły jakiś poziom wpisów. Tudzież są kontrowersyjne, co czasem wychodzi na to samo.

Przyznam się – choć  to tylko moja opinia – że duża  część  blogów na tej platformie jest fatalna. Albo styl zbyt górnolotny, albo fanatyzm pełną gębą, no luuuudzie…. żyję po to, by jeździć? To chyba nie mój przedział wiekowy. Ale nawet, ok, zgadzam się – można bujać wysoko bo jest się na przysłowiowym haju po jeździe.  To nawet fajnie, że się jest na tym haju. Owszem, można tak powiedzieć, jak się ma coś oprócz tego ciekawego do powiedzenia. Jeśli pióro autora dobre, to i górnolotny tekst się obroni. Na tym polega pisanie bloga – znowuż, moja opinia. Ale poziom tekstów, niestety… nie uzasadnia czytania tego typu grafomanii.  Kolejna rzecz: blog założony, już parę miesięcy ma, i kilka wpisów, z czego połowa pod hasłem „… co by tu jeszcze napisać, a nic, nie mam pomysłu, siema!”. Nie rzucam kamieniem, bo sama nie wiem ile mi starczy pary na pisanie tego bloga – może w końcu jędza weźmie górę i bana mi zrobi, walka trwa…

O co mi chodzi: nie ma co czytać. Branża moto albo ma kiepskie przedruki z HelmutLandu (to chyba zaczerpnięte od ww Panawiewiórki), albo teksty na żenującym poziomie – w porównaniu z tzw publicystyką ogólnie. Jest dobra motocaina.pl, są fora internetowe, MotoVoyager pisze coraz lepiej, i to dobrze. Ale blogosfera mogłaby tu pomóc. Jest nas dużo, i to nie tylko gimnazjalistów którzy – chwała stereotypom – rzekomo tylko szukają ciekawej i bolesnej śmierci, ale też i ludzi – hmmmm – na dalszym etapie życia lub jeszcze dalszym. I będzie nas coraz więcej.

Panwiewiorka na riderblog.pl był blogiem tyleż kontrowersyjnym, co i ciekawym. Kontrowersyjnym, bo słowa wulgarne występowały tam niemal nagminnie w każdym zdaniu. Ale! Ciekawym – bo w przeciwieństwie do wcześniej wymienionej grafomanii i domorosłej poezji – pisał ciekawie. Na tematy frustrujące motocyklistów. Fakt, że bardzo łatwo można się było obrazić. Ale to blogosfera, na litość (żeby nie powiedzieć dosadniej) – nie podoba się, to się nie czyta. A panawiewiorkę, mam wrażenie,  czytało wielu.

Nie lubię wulgaryzmów. Uważam, że można i należy promować w necie motocykle w sposób kulturalny. Ale … panwiewiorka ma talent. Pisze te notki tak, że nie wiadomo kiedy zaczytujesz się i nie możesz się oderwać. Mięso surowe lata na wszystkie strony, a Ty się chichrasz, bo celna metafora, choćby i mięsna, wymaga jednak umiejętności w obejściu ze słowem. Może się to przejeść, i można pisać to inaczej, ale i tak się chichrasz. I to piszę ja, która powinna się obrazić za jego tekst o hydraulikach (czyli o armaturze).

No i dziś właśnie zauważyłam brak wpisów Panawiewiorki. Blog istnieje, ale wpisów niet. Nie wiem, czy to autor wykasował swoje wpisy, czy też regulamin scigacz.pl,  na którym blogowa platforma istnieje, zdjął notki w ramach cenzury tekstów wulgarnych. Nie wiem. Może już frustracji autorowi nie starczyło? Choć to ostatnie mało prawdopodobne :-). I moje linki do tego bloga szlag jasny trafił, bo trafiają w pustą stronę pustego bloga.

No aleale, to co ja teraz będę czytała na riderblog? Został mi jeszcze jeden, może dwóch, trzech blogerów, i co? Panowie i Panie?

Panwiewiorka! Wracaj… Mam nadzieję że to tylko przerwa techniczna lub usterka, a nie odejście z platformy. No, chyba że do innego serwisu.

 

 

 

Tagi: ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Panwiewiórka! Wracaj Pan!”

  1. przemon pisze:

    Tez lubilem panawiewiorke, szkoda ze juz nie ma jego bloga.

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>