Z cyklu: Miejsce przyjazne motocyklistom, jak w temacie.

Obyci z Warszawą pewnie wiedzą o tym, ja nie wiedziałam.

Przy niedawnej okazji Spotkania Było-Firmowego dowiedziałam się miłego szczegółu na temat tego Pubu. Ci co nie wiedzą gdzie on, (choć w przypadku Warszawiaków i Okoliczan wątpię, ale jednak), znajduje Ci się on na polach Mokotowskich.

Ale pub jak to pub. Dużo hałasu, gwaru, zgiełku. Czerwcowy wieczór, już po korkach, jeszcze słońce nie zaszło – dzień wszak długi, najdłuższe dni w roku. Ciepełko, ale nie skwar. Idealna na pora na wieczorną przejażdżkę. Szarlota ucieszyła się, silnik odpalił raz-dwa! jedziemy.

Zaparkowałam na parkingu Lolkowym – przy ul. Rokitnickiej – i niespodzianka! Nie wiedziałam o tym, ale są tam przygotowane miejsca dla motocykli, tuż przy wjeździe, przy budce strażnika. Zajechałam tam, zaparkowałam, miejsca postojowe są na żwirze, ale mają przygotowane płyty chodnikowe żeby nóżkę motocykla móc oprzeć, zdejmuję kask, szuuu, szuuu tymi moimi krótkimi włosami ;-) i rozglądam się, zadowolona że tak łatwo mi poszło. Wierzcie lub nie, wcześniej w Lolku na parkingu nie bywałam, więc i pojęcia nie miałam o tym, że tak łatwo motocyklem zaparkować. Już raczej nastawiałam się na to że będę się chodnikiem do samego pubu przeciskać coby przy oknie/wiacie stanąć i mieć oko na Szarlotę.

A tu proszę. Miejsc kilka, obok mnie stoi żywa kopia Szarloty czyli HD sportster 883 (tak, dla mnie jest on kopią mojej VT 750S i zakończmy już na tym, ok?), nawet ładny, jeden Hornet i jakiś Suzuki.

Wychodzi strażnik, ja się łapię po kieszeniach i pytam:
Po ile będzie za motocykl? myśląc że po kasę przyszedł i/lub spisać rejestrację – wszak to parking płatny jest. Nic z tych rzeczy, mili Państwo! Zostałam w przemiły sposób zauroczona, bowiem Pan Strażnik, grzecznie się przywitawszy, zapytał czy ….. chcę zostawić kask. Nie, nie płacę nic. Serioserio.

No? No zostawiłam ten kask, poszłam na imprezę, cały czas w osłupieniu.

Ten parking to prywatna inicjatywa. Jak rozumiem, nikt się nie czepia bo w tym miejscu nie postawi się żaden samochód. Kask i motocykl przypilnowane – na 100%. Nikt nie odjedzie Ci na sprzęcie bez wiedzy Pana Strażnika – który tu akurat wyjątkowo będzie pamiętał, kto na jakim sprzęcie przyjechał. Bo Pan Strażnik po prostu Lubi Motocykle, i motocyklistów też. Motocyklistka była zapewne miłym bonusem :-). Dlatego ten parking – a przez to pub Lolek – to miejsce przyjazne motocyklistom. I już.

Można? Można. I jak miły to był wieczór, dzięki min takiemu małemu niby zdarzeniu.

Dziękuję Serdecznie, Panie Strażniku.


Tagi: ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Pub Lolek: Miejsce przyjazne motocyklistom.”

  1. WhiteHead pisze:

    Zgadzam się! Też tam zostawiałem sprzęta i byłem mile zaskoczony. Tyle że nie wiem czy ten parking to własnośc Bolka czy osobna inicjatywa… Ale cokolwiek by mówić – właściwa i godna polecenia!

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>