Dawno, dawno temu, jak sezon ledwo się przymknął, a już się zaczął był, wyjechałam sobie naokoło komina polatać na Szarlotce.

Mało Braci na ulicach, czułam się sama, auta nieprzyzwyczajone do Jeźdźców, zagrożenie wokół.

Ale słońce świeci! Wiatr we włosach w kasku świszcze, łapki marzną na manetkach, ale w duszy śpiewa i gra! Jędza poszła sobie do kąta, jadę przez Warszawę i cieszę się jazdą.

Jak zwykle po długim niejeżdżeniu czuję się niepewnie. Nie przeciskam się między autami, jadę spokojnie. Jest jednak mimo to – super.

Nagle widzę w lusterku – jest! Dogania mnie, zjeżdżam przed światłami na lewo żeby mnie mógł minąć. Ale nie – staje za autem obok mnie, szybka w górę, kiwamy do siebie kaskami, ścigacz Suzuki:

- Sezon!

ja:- No! i śmiejemy się do siebie przez kaski. Wiadomo, w czym rzecz – jeździmy! Dla niego też to pierwszy wypad. Oczy mu się śmieją, mnie pewnie też. Odkręcam manetkę….

-Wruuuum! zawyła Szarlota

- Uiiiiiii! zawył Suzuki Wysokoobrotowy.

A jego Jeździec dokończył: „iiiiiihaaaaaa!!!!” na całe gardło.

-Wruuuuum! w takim razie Szarlota nie zostawała dłużna.

Szkoda że światła się w tym momencie zmieniły na zielone. Suzuki Uiiiiiiiiii no i pooooooszeeeeedł! I tyle go widziałam. Ale jeszcze mi pomachał. No a Szarlotka Pyrpyrpyrpyrwrrrrrummm pojechała po swojemu dalej.

 

 

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>