Rumunia w cztery dni – tam i z powrotem.

Pierwszy dzień bez upałów… Czyżby nowa świecka tradycja że właśnie w taki dzień wyruszam na jesienny rajd „Rumunia w 4 dni”?

Tak czy inaczej GS stoi pod pracą zapakowany i gotowy do drogi. W tym sezonie sporo już widział i niemało kilometrów przejechał. Dziś skieruje swój plastikowy dziubek prosto na południe i wyruszy najpierw na Słowację, potem przez Węgry aż dotrze do ojczyzny Wlada Palownika… Rumunia czeka!

Mamy wyruszyć we trzech. Wszyscy znamy już ten kraj i jak jeden mąż chcemy tam wracać… Czasu mamy bardzo mało, ten wyjazd jest jakby „wykradziony” z codziennego zabiegania, pracy i rodzinnych zobowiązań. Ale to też czyni go atrakcją bo ceni się każdy zakręt, każdą minutę jazdy. A czekając na wybicie godziny wyjazdu doświadcza się uczucia że wszytko jest możliwe. Dziś budzimy się tu a jutro… nie wiemy gdzie.

W planie mamy wąwóz Bicaz, trasę Transfagoraską i Transalpinę. Ale co z tego zobaczymy… wspólnie się przekonamy. Tą zapowiedzią reanimujemy naszego bloga i razem z Shadowgirl zachęcamy do śledzenia tego i kolejnych wyjazdów…

Rumunia - tak było rok temu

Rumunia – Transalpina wieczorem

Tagi: , , ,

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>