Ściągnięte z osilowni.pl

Ściągnięte z osilowni.pl

O matkobosko, toż 3 tygodnie nie było notek.

Już koniec lutego. Już marzec. W sobotę najbliższą kurs pierwszej pomocy o którym pisałam.

A początek marca to oznacza że zaraz ćwierć roku 2013 za nami.

Gdzie są TWOJE postanowienia?

Bo MOJE – właśnie się poszły. No, tego…poszły i już, ok? Choróbsko które dopadło mnie na początku lutego, trzymało długo, i jak już się pozbierałam, to okazało się.  Że jestem. Stara. Stara, zmęczona, zdołowana. Wchodzę na schody – bez tchu. Noga boli. Cielsko rośnie. Ręce. Nogi. Plecy słabe. Tatałajstwo przychodzi nękać coby się z nimi pobawić. A ja jak ta Staruszka – nie mam siły. Nie mam siły. Nie mam.

Iść na spacer – sił brak.

Usiąść prosto – sił brak.

Coś mi się wydaje że to – nadal – skutek wypadku. Brak ruchu w ogóle. Brak ruchów najprostszych. Brak ruszania się, lenistwo, trudno się wyrwać z tego doła bo słabo wszak. Jak słabo to się nie staram. Jak się nie staram to mięśnie nie pracują. I tak abarot.

Jak rozpocząć sezon z ciężkim, było nie było – motocyklem?

Nie zrażać się i ćwiczyć. Jako że na siłownię nie chodzę, biegać nie teges, poszperałam po sieci i stwierdziłam że muszę sama zacząć ćwiczyć. Inaczej przyjdzie rozpoczęcie sezonu a ja motocyklem nie skręcę. Nie utrzymam jej w nachyleniu. No nic, Pani kochana, z Nią nie zrobię. Prosto pojadę w ten płot.

Zaczęłam od codziennych ćwiczeń znanej pewnie wielu z Was szóstki Weidera – o tu macie harmonogram.

Ale to za mało. Doszły pompki. Też codziennie, ciekawe o tyle że do tej pory nie byłam w życiu w stanie zrobić więcej pompek poza jedną. No, może dwoma. Więc jakie zadowolenie jak mi wychodzą trzy! hehe..

A teraz znalazłam przykłady ćwiczeń ogólnorozwojowych. I może uda mi się podgonić przez miesiąc tę kondycję tak, żebym się nie przewróciła wsiadając na Szarlotę.

O tu macie.

Trening dla Pań.

Tak więc, choć późno już i sezon za pasem, i dopiero zaczynam, ale na Boga! zaczynam przygotowania do Sezonu 2013. Cel: 4 – 5 dni w tygodniu taki trening, zmodyfikowany tylko że może nie bieg a lekki trucht, i może 6 weidera nie do upadku mięśni, a cały ciąg tej całej szóśtki. Zobaczymy po miesiącu…

A potem przyjdzie czas na ćwiczenia z Szarlotą – jakieś sugestie?

Ale zaczynam od siebie.

A Wy?

 

Tagi: ,

Odpowiedzi: 3 do wpisu “Sezon? czyli co zrobiłaś do tej pory…”

  1. Nutrija pisze:

    aaaaaaaa. ja też muszę!!! dobrze dobrze. plan dobry. To ja jeszcze na basen. nie byłam już 2 tygodnie. źle… ale chcę iść w tym tygodniu. Idziesz? :)
    i motywator jakiś codzienny by się przydał. . .

    • Sharlota pisze:

      juz wydobrzalam, ale Tatałajstwo po spotkaniu rozchorzało na nowo. Dlatego tylko ćwiczenia w domu zostają. Basen rzecz dobra, będę pamiętać. Grunt to regularny trening… z naciskiem na „regularny” i „trening” ;-)

      co do motywatora – nie mam pomysłu. Jak nie jest on gdziesiś wewnątrz siebie samej to żaden zewnętrzny się nie nada…

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>