Szpital św Wincentego w Zams

Szpital św Wincentego w Zams

Wpis kolegi na TwarzoKsiążce zainspirował mnie do kontynuowania wątku wypadkowego, choć miał już być tego koniec. Kolega rzucił był pomysł krótkiego Kursu Informowania Pacjenta, bazując na swoich – negatywnych – doświadczeniach niedawnych z Izby Przyjęć.

W skrócie – przychodzi pacjent z problemem, pacjent jest obsłużony wg hasła „przepraszam że tu przychodzę i zajmuję państwu czas. Nie muszę nic wiedzieć co mi robicie, co podajecie i czemu wkłuwacie.”

Jak to jest z punktu widzenia człowieka tuż po wypadku? O stresie i traumie pisałam w tej notce. Już w momencie podejmowania delikwenta z miejsca wypadku można dużo zrobić, żeby obniżyć poziom stresu. Ratownik, który się mną zajmował, robił dokładnie to, co powinien, a jeszcze miał czelność żartować, utrzymywać poziom dobrego nastroju.

Jak to wygląda dalej? Dalej jesteś, człowieku, zdany na siebie, i wszystko co się dzieje, widzisz przez pryzmat – Aniołów.

Krzyż w sali szpitalnej

Krzyż w sali szpitalnej

Tak – w miejscu, w którym dzieje się cierpienie, często mieszkają anioły.
Cierpienie w szpitalu ogarniają bardzo dobrze profesjonaliści, i tak też przyznaje kolega z fejsbunia. Oni to, czy to profesjonalista/ka medyczny, czy tez profesjonalista/ka pielęgniarstwa, wiedzą doskonale jak działa człowiek, jak jest zbudowany, jak go naprawić i sprawić żeby się zaczął leczyć.
Anioły zaś to profesjonaliści, którzy maja serce wielkie jak Świat cały. Wiedzą jak porozmawiać, kiedy potrzymać za rękę, kiedy zapytać o co żeby człowiek poczuł się poniesiony na duchu.
Często wyglądają zupełnie niepodobnie do aniołów.

………

Na izbę przyjęć przypadków nagłych Krankenhaus st. Vinzenz w Zams  przyjmują mnie z rąk ratowników helikoptera Brigitte i Joseph. Przedstawiają się  rozmawiają, przygotowują mnie do badań. Sprawdziłam  to nie są pielęgniarze. To tzw pomoc. POMOC. Podkreślam to raz jeszcze. Salowa? Salowy? Jest odpowiednik w polskim szpitalu? Nie wiem.

Boże mój, ale jak ciepła ta pomoc! Dużo mówią, opowiadają o szpitalu. Zapewniają ze jestem w dobrych rękach. Mówią co się ze mną będzie działo. Ciągle ciężko skupić mi wzrok – to lekarstwa, A., nie martw się - pociesza Joseph.
Przychodzi Stary Wilk Morski i wspólnie razem pomagają mi zdjąć ciuchy moto. O – malutka radość we mnie – but z prawej nogi zszedł bez cięcia, może nie jest tak źle z noga? A może po prostu im się chciało?
Inny Świat  Nie ma nietykalności cielesnej, wstydu, prywatności. A jednak Anioły wszystko robią tak, że jeszcze mogą nade mną żartować: -taaaa, jaki tak wypadek motocyklowy, zmyślasz, nic Ci nie jest, przyznaj się  wędrowałaś na szlaku górskim, hę? – i inne tym podobne, Tyrolczycy nie używają zwrotów Pan, Pani, tym bardziej wszystko wydaje się – domowe….

Dostaję koszulę operacyjną, Stary Wilk Morski wiezie mnie na rentgen. Dostajeę śliczne białe rajstopki przeciwzakrzepowe. Nadal nie mogę skupić wzroku.
Po rentgenie przychodzi lekarz. Jak wszyscy tutaj – przedstawia się z imienia, nazwiska, i funkcji. Inaczej niż w doświadczeniu kolegi z polskiej izby przyjęć.
Tak to wygląda (Krótki Kurs Rozmawiania z Pacjentem po Urazie):
- Joseph Z, pomoc ambulatoryjna, jak się czujesz? Wszystko będzie ok, mogę zdjąć te kurtkę?
- Brigitte X, pomoc, zrobię Ci EKG i pobiorę krew,
- Stary Wilk Morski, ambulatorium, ja tu rządzę, jak się czujesz?
- Matthias Y, pokój przedoperacyjny, pomogę Ci przed operacją
- …., pokój przedoperacyjny, asysta Matthiasa.
- Ingrid K, twoja asysta pielęgniarska przy operacji. Będę cały czas monitorować Twoje funkcje życiowe gdy będziesz uśpiona (tak, zawsze ktoś taki jest przy operacji. Wiedzieć to jedno, ale usłyszeć przed operacją – drugie. I jakie uspokajające!).
Tyle tych funkcji i tyle informacji, które uspokajają.
Przy tym wszystkim zwykle:
- Bernard T, lekarz, to Twój rentgen i plan operacji
.. brzmi już niemal standardowo. Choć akurat niesie najwięcej informacji.

Jest złamanie, prawa łydka  obie kości. Nic poza tym nigdzie indziej ani ścięgna – reszta ok. Plan mamy taki: wbijamy Ci gwóźdź w kość piszczelowa, do niego dokrecamy na śrubki kość strzalkowa, potem 4 tygodnie o kulach, a tu wypełnij zgodę na operację bo mogą wystąpić powikłania. (oczywiście dostaję listę powikłań)


Ufff, tyle rzeczy na raz, a ja naprawdę odpływam, wiec mówię pierwszej osobie ktora znowu sie pojawia przy noszach że nie dam rady, nie mam siły. To akurat Stary Wilk Morski, uspokaja mnie: – Twój mąż dojechał. Możecie te papiery wypełnić razem.

To nie tylko ja. Nie tylko ze mną. Potem jest OIOM. Na nim kolejny anioł na zawołanie i uspokajający. Potem zabierają Cię na oddział – para pielęgniarzy znowu przedstawia się z imienia i tłumaczy jak będę się czuć przez najbliższe paręnaście godzin. Każda zmiana pielęgniarska przychodząc do sali przedstawia się. Guten Abend, jestem Gabi, nocna zmiana - siostra Gabi przygotowuje strzykawki przeciwzakrzepowe - Guten Abend Gabi, odpowiadamy chórem.

Widoczki z okna

Widoczki z okna

A z innymi kobietami z którymi przyjdzie mi dzielić salę – to samo. Ciepła rozmowa, uspokajanie przed operacją, dokładne informacje. No i co rano miła pani przychodzi zapytać jakie życzymy sobie menu na dzień następny?Chodzi o  kuchnię szpitalną. Bo może nie chcemy zwykłej standardowej diety tylko tę dla cukrzyków?

Codziennie przychodzą też dwaj fizjoterapeuci – młode chłopaki :-) – uczyć chodzić o kulach.

Sala

Sala

To nie jest idealny szpital. To tam właśnie krążył faks od mojego ubezpieczyciela, i nikt nie wiedział gdzie trafił, i nikt nie mógł pomóc bez lekarza którego ciągle nie było. Ale to już nie jest sprawa na Krótki Kurs Rozmowy z Pacjentem.

Który to Kurs mają w TYM szpitalu opanowany do perfekcji, i każdemu życzę takiego podejścia w szpitalu po wypadku.

 

Tymczasem Szerokości! I do zobaczenia 6-go października na Przymknięciu Sezonu!

 

Tagi: , , ,

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>