Dzień czwarty

Obudził mnie deszcz stukających o dach… Wsłuchiwałem się w ten szum przez chwilę… Wyglądało że nie jest to znudzony kapuśniak ale prawdziwe oberwanie chmury. Przekręciłem się więc na drugi bok i pospałem jeszcze godzinę. Wstałem rześki i wypoczęty. Po porannej ulewie zostały tylko kałuże i skłębione chmury w dolinie.

W kuchni czekało na mnie śniadanie. Byłem w hotelu zupełnie sam jeśli nie liczyć właścicielki. Cicho, spokojnie, smacznie… Dobrze nastrojony porannym jedzeniem szybko spakowałem się i ruszyłem. To bardzo miłe gdy w momencie wyjazdu z parkingu jesteś już na pierwszej tego dnia serpentynie… Dokończyłem rozpoczęty wczoraj podjazd drogą SS36 na Montespluga i dotarłem na opustoszałe stoki wokół wielkiej tamy. Powitało mnie stado rozbawionych kóz. Nawet ścigać się chciały :-)
Zjazd do Splugen jest również warty uwagi, droga kręci tak że nawet na chwilę nie posiedzi się całym zadkiem na kanapie.

IMG_2473

Po dotarciu na dno doliny skierowałem się w lewo ku przełęczy San Bernardino. Droga nr. 13 wiedzie równolegle do trasy szybkiego ruchu i trzeba uważać żeby przypadkowo na nią nie zjechać (uwaga winieta!). Lepiej trzymać się drogi lokalnej bo to ona właśnie prowadzi na przełęcz a nie do tunelu.

Podjazd na przełęcz San Bernardino nie jest jakiś wyjątkowo trudny ale kilkadziesiąt razy trzeba ciasno zawrócić zanim stanie sie na brzegu jeziora znajdującego sie na przełęczy. San Bernardino wyróżnia się wśród innych szwajcarskich przełęczy niezwykłym urokiem i malowniczością. Warto się tam choćby na kwadrans zatrzymać i chłonąć niezwykłą atmosferę tego miejsca.

St Bernardino

W czasie zjazdu wjechałem w niskie chmury pod którymi padało. Winkle pokonywałem wiec dużo ostrożniej. Wokół było tak niezwykle pusto jak nigdy dotąd. Ani jednego turysty… Za to świstaków naliczyłem kilkanaście. Jakie to ciekawskie stworzenia! Specjalnie wyłażą żeby przypatrzeć sie z bliska nadciągającej machinie. Dopiero w ostatniej chwili czmychają do norki obok drogi…

Na samym dole wyjechałem spod chmury i wyszło słońce. Jadąc zalesioną cichą doliną co jakiś czas przemykałem pod albo nad trasą szybkiego ruchu prowadzącą z tunelu.

Koło Bellizony zrobiłem niewielkie zakupy w Aldi. Matko, ale ceny… Zaopatrzony w wodę i owoce ruszyłem w kierunku przełęczy Gotharda. Dojazd jest fajny mimo iż jedzie sie mocno zurbanizowaną doliną. Atrakcji dostarcza wijąca sie uczęszczana linia kolejowa. Bez przerwy jadą nią jakieś pociągi wiec dla fana kolejnictwa nie jest to czas stracony.

W końcu mijam Ariollo i od tego momentu rozpoczyna sie podjazd. I tu uwaga – drogowskazy prowadzą na podjazd nową drogą, szeroką i ekspresową. Jedna tylko brązowa strzałka z napisem Grand Tour (albo jakoś tak…) wskazuje wjazd na starą drogę, która nazwę „la tremola” zawdzięcza nawierzchni z kocich łbów. Po raz pierwszy udało mi się właśnie nią podjechać na przełęcz… Poprzednim razem byla jeszcze zasypana śniegiem. A warto ją wybrać bo atmosfera tego podjazdu jest niezwykła! Fakt że trochę telepie i szosowe sprzęty mogą trochę dać w kość ich kierowcom ale przyjemność z jazdy jest warta niewygody pod czterema literami.

Jeszcze śnieg..

Jeszcze śnieg..

Zjazd na drugą stronę nie jest juz tak widowiskowy ale nadal warto mieć włączoną kamerę. Tym bardziej ze zjazd od razu przechodzi w podjazd na kolejną przełęcz Furkapass gdzie o tej porze roku zalegają jeszcze spore połacie śniegu. Krajobraz zupełnie inny, góry dominują tak mocno że człowiek czuje sie mały jak mrówka. Na szczycie widać jak gigantyczne są okalające dolinę szczyty. Sesja zdjęciowa jest obowiązkowa!

Zjazd z Furki może trochę przerażać bo ekspozycja jest znaczna a ogrom wysokości widać jak na dłoni. Na przeciwległym zboczu pnie się podjazd na kolejną przełącz Grimsel, która prowadzi z powrotem na północ. Ja jednak pojadę dalej wzdłuż kolei zębatej w dół doliny. Przede mną długi odcinek szeroką doliną w kierunku Francji. Po drodze mam okazje podziwiać kilka wojskowych lotnisk na których cały czas trwają starty i lądowania myśliwców armii szwajcarskiej. Ot ćwiczą sobie chłopaki… Można sobie posiedzieć i popatrzeć. Nikt tego nawet nie ogradza o zasłanianiu nie wspomniawszy… Generalnie w dolinie jest niewiele miejsca, mieści się czteropasmowa autostrada, linia kolejowa, rzeka i droga którą jadę. Cokolwiek więcej wcisnąć jest trudno więc jedzie się po prostu tuż obok rożnych obiektów, normalnie oddalonych i niedostępnych dla oczu turysty. Mija się wojskowe hangary zamaskowane ziemią, wloty do kopalni, bloki energetyczne licznych elektrowni wodnych, kamieniołomy i tartaki. Wszystko na wyciagnięcie ręki…

Obiad zjadam w McDonalds. Przy tutejszych cenach to i tak jak wykwintna restauracja :-) Głównym wabikiem był jednak darmowy internet i możliwość sprawdzenia i wysłania wiadomości.

W końcu trochę juz znużony gorącem i jazdą 50-80 km/h docieram do Martigny. W tej miejscowości miałem spotkać się z Piotrem. Niestety musiał w ostatniej chwili zmienić plany i nie dana nam będzie wspólna jazda przez kolejny dzień. Co ciekawe do planowanego miejsca spotkania dojechałem tak jak się umawialiśmy punktualnie o 17:00. Nie miało to juz znaczenIa ale zawsze miło uświadomić sobie że dałbym radę :-) Czyżby szwajcarska dokładność mi się udzieliła?

Cóż począć? Ruszam na ostatnią tego dnia Wielką Przełęcz Św, Bernarda. Ruch w jej kierunku zaskakująco spory, ale wszystkie auta pędzą do tunelu o tej samej nazwie który umożliwia zaoszczędzenie kilkunastu kilometrów serpentyn. Chcąc jednak jechać przez samą przełęcz, po wjechaniu do kilkukilometrowego półtunelu, należy bacznie wypatrywać niebieskiej strzałki z napisem Col Pass.

Col du st Bernard

Wjazd mnie rozczarował. Pamiętałem poprzedni dokonany w padającym śniegu z deszczem i temperaturze zera stopni. Wtedy wydawał nie się taki długi i trudny. Teraz, w ciepłych promieniach słońca wjechałem tam bez żadnego problemu i w zasadzie była to najłatwiejsza przełęcz pokonana tego dnia… Nie znaczy to że nie warta wysiłku! Widoki na pokryte krą jezioro i klasztor są zachwycające.

Widok z przełęczy

Zjazd w dolinę Aosty zaprowadził mnie prosto do hotelu. Motocykl wyładował w garażu pod sąsiednim biurowcem a ja powoli szykuje się do snu…

A tu proszę, rysuneczek trasy:

FullSizeRender

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>