Czyli  off – topic: Impresja z dalekich wakacji w Tyrolu.

Starość – obrazek ze seniorsworldchronicle.com

Oj wesołe jest życie emeryta, ciekawe i pełne odpoczynku i wolnego czasu na realizowanie pasji… wszystko zależy od miejsca siedzenia.

Chciałam przedstawić pewną fascynującą parę, którą poznaliśmy byli w hoteliku w Pfunds, Tyrol, Austria.

Jak to w hotelach – pensjonatach bywa, spotykaliśmy się przy posiłkach. Kiedy był dzień w którym akurat ja nie jeździłam Szarlotą tylko miałam się wybrać w góry z dziećmi, podsłuchawszy ich rozmowy o szlakach górskich zapytałam wprost, co mogą polecić na wycieczkę alpejską dla ekipy 30 +, 7+ i 3 +. Okazało się że znają okolicę, ba! Alpy Tyrolskie wprost na pamięć.

Ale po kolei.

Ona: cicha brunetka, szczupła, zgrabna, mówiąca po rosyjsku ( o Święta Naiwności! nie obgadujcie za granicą ludzi w naiwnym mniemaniu że nasze narzecze rzadkie jest i nikt nie kuma co gadacie.) i rzecz jasna angielsku.

On: rozgadany, elokwentny, angielskojęzyczny.

Oboje: szczupli, z pełnym uzębieniem, wyprostowani, ….

Wyciągi z rozmów z nimi: „no, kiedyś to jeszcze kolarstwo uprawiałem, ale kolana już nie te. Teraz jeździmy rowerami górskimi. Polecam ten szlak..” „wczoraj trochę się zmachaliśmy, bo zrobiliśmy 40 km (po górach!!!  po szlakach górskich!!! fakt że dobrze utrzymanych, ale górskich! kto tak jeździł, tak jak ja, ten wie co to znaczy)”

Innego dnia: „koniecznie musicie pójść i zobaczyć przełom tego strumienia. To około 1,5h, a potem w górę się idzie do chatki takiejatatkiej, a powrót możecie zrobić przez ten a ten szlak” (w sumie 6 godzin dla dorosłego człowieka :-), więc mówię mu że Mały trochę nie da rady, ale przełom jak najbardziej zrobiliśmy).  Potem na szlaku do tego przełomu spotykamy ich na rowerach górskich – nasze trasy się przez moment pokrywają. Witamy się, komentujemy, a ja mam przyjemność obejrzeć starość po siedemdziesiątce zasuwającą bez zadyszki pod lekką górkę w obcisłych trykotach rowerowych, nie powiem, ładna ta starość… Facet zgrabny jak niejeden 40 latek… pardon, 40 latek ze znanego skądinąd serialu to kapciownik z brzuchem piwnym. Ten pan jest od niego znacznie młodszy, nie tylko duchem… A Pani też niczego sobie ;-)

Jeszcze innego dnia: „No tak, zaczynałem pracę w 1950…” na moje uprzejme zdziwienie ze śmiechem dodaje: „tak, mam tyle lat, razem mamy ponad 150. Mówię 150, bo w ten sposób podaję nasz wiek a jednocześnie ukrywam jej (żony)”.

Państwo mieszkają na co dzień w Wiedniu. W zasadzie – przez część roku. W czerwcu bowiem wyjeżdżają w Alpy. Ot teraz siedzą w tym hotelu 3 tygodnie, wcześniej byli tu, a jeszcze wcześniej tam, a za dwa dni wyruszają dalej do innego pensjonatu. I tak dopóki trwa sezon na wycieczki górskie, czyli w Alpach najdalej do końca września. Rozumiecie, 4 miesiące łażenia po górach, wysokich górach, przełęcze na 2,5 km czuje się, oj tak…. jeżdżenia na rowerze górskim…. 4 miesiące pensjonatów alpejskich.

No ale to w lecie. Bo w zimie czekają na luty, a w lutym wyjeżdżają znowu w Alpy – na miesiąc. Na narty, żeby nie było.

Słucham tego Pana, a ten widząc mnie uśmiecha się i dodaje puentę tego wpisu:

„No tak, to są przywileje bycia emerytem, ma się dużo wolnego czasu.”

Ale po co to piszę? Bo postrzeganie starości to stereotypy, zwłaszcza wśród młodych, którym się wydaje że nigdy starzy nie będą. Jak to mówił ponoć dziadek zakurzonej: „jeśli nie chcesz być stary, zabij się za młodu.” Który z młodziaków chętny? Stereotypy, bo nie wszyscy starzeją się tak samo. Nie każdego dotyka demencja i choroby.  Starzy ludzie to my – in potentia.

Myślę, że zanim się zestarzeję to świat się na tyle zmieni, że nawet w krajach wysoce rozwiniętych jak Austria taka starość jak przedstawiona na początku notki nie będzie już możliwa. Chciałam pokazać ten obrazek tej dwójki staruszków – właśnie, staruszków.To przypadek skrajny nawet jak na Austrię, zdrowych, sprawnych ludzi w sędziwym wieku.

Swoją drogą – O czym myślisz na dźwięk słów „stary dziadek” „stara babcia”, „staruszek”?

Może najlepiej oddadzą to słowa Małej, która widząc mnie ślęczącą nad kompem zapytała o czym piszę.

Notkę o tych staruszkach, których spotkaliśmy w Pfunds”

zdziwienia Małej nawet sobie nie wyobrażacie, a sama gadała z obojgiem i podziwiała ich kondycję rowerową:

Jakich staruszków? tam nie było staruszków!”

No właśnie.

Byli Starsi Państwo.

Też bym tak chciała się zestarzeć. Nie muszę mieć kasy, ale zdrowie i chęć do życia.

Czego Wam wszystkim życzę!

 

 

Tagi: ,

Odpowiedzi: 3 do wpisu “Wesołe jest życie Staruszka?”

  1. Nutrija pisze:

    No to do dzieła! Codzienny aerobik albo na rowerek (no dobra, pewnie Twoje kolano musi jeszcze poczekac). Ale może wybierzemy się w sobotę na basen – nasz Gminny ? :)

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>