Wielka Pętla Bieszczadzka – taką wycieczkę zafundowało SCC swoim członkom z okazji 10 lecia klubu. Tam Ci i ja jeździłam w drugi weekend lipca, po którym wcięło mnie dokumentnie tak, że przez tydzień nie pisałam :-)

Wielka Pętla to nic innego, jak jedyny sposób na objechanie Bieszczad wokół. To jedyne drogi, zbudowane przez wojsko po II Wojnie Światowej, jakie są w Bieszczadach oprócz nielicznych dróżek lokalnych. Wszelkie życie tzw turystyczne toczy się tu wokół tych 3 dróg:

cytując za Wikipedią:

Droga wojewódzka nr 893: Lesko – Hoczew-Baligród- Cisna

Droga wojewódzka nr 897: Cisna – Wetlina – Ustrzyki Górne (wraz z odgałęzieniem do Wołosatego)

Droga wojewódzka nr 896: Ustrzyki Górne – Smolnik – Czarna Górna – Ustrzyki Dolne.

 

Wielka Pętla Bieszczadzka

Wielka Pętla Bieszczadzka - trasa otwiera się po kliknięciu w obrazek

Powyżej przedstawiam samą Wielką Pętlę Bieszczadzką tak, jak ją można znaleźć w Google Maps. Myśmy trochę kluczyli z przewodniczką, a mianowicie przejechaliśmy przez Buk i Terkę do drogi wiodącej do Polańczyka, gdzie pływaliśmy stateczkiem po Solinie. Próbuję wyznaczyć trasę przez te miejscowości – ale nijak Google ich nie widzi. Sorry, nie będzie dokładnej mapki naszej trasy.

Wycieczka motocyklowa po tej Pętli odbywała się w sobotę owego weekendu, i jak pewnie już przy tych deszczach ostatnich nie pamiętacie – w 35 stopniowym upale. Chyba byłam jedyna lub prawie jedyna spośród 35 motocykli, która była ubrana w kompletny strój moto.

No cóż, mam kurtkę tekstylną, spodnie też, z wbudowaną membraną… pod spodem jechałam w bluzce na ramiączkach i bokserkach od kostiumu kąpielowego. Było ciężko, ale się uparłam. Na przyszłość rozważam kupno drugiego kombinezonu specifically na upały. Macie jakiś godny polecenia? Niedrogi, bezpieczny, przewiewny,…. A, i jeszcze do tego Ładny i Kobiecy. Macie? Chętnie poczytam, serio serio.

A oto zdjęcia z trasy Wielka Pętla Bieszczadzka:

 Przystanek w Baligrodzie – Już-nie-mieście. Tu pamiątka po strasznej historii, która zdziesiątkowała – co tam! Posetkowała mieszkańców Bieszczad.

Czołg na rynku w Baligrodzie

 Przystanek najwyższy możliwy dla aut: przełęcz Wyżna (872 m npm.) No i Szarlota w tle, z kurtką ciężką przewieszoną przez moto.

 

A tu widok z przełęczy Wyżna: połonina Caryńska, najwyższa w Bieszczadach. Szczyt od lewej: 1245 m npm, kolejny 1297 m npm.)

 

 

A w tle majestatyczne szczyty Połoniny Caryńskiej. Warto było tu przyjeżdżać....

Lutowiska:

Widoczki z trasy w okolicy Lutowisk

Koniec drogi w Polsce dla samochodów i motocykli – no, kruzerowych, ale straż graniczna i tak pilnuje:

Kawałek za Wołosatem - koniec Świata :-)

I ulga dla gorącej z upału Shadowgirl: rejs stateczkiem po Solinie. Przezornie zabrałam ubranko cywilne, żeby na ten czas się przebrać i ochłodzić. W czasie przejazdu – cóż, pozostała jazda powyżej, oj, powyżej 60 km/h, w kolumnie motocykli, a jakże. Tylko wtedy nie gotowaliśmy się z gorąca. Rejs był wykupiony dla całej grupy, i na 40 kilka osób kosztował nas po 17 zeta od osoby. Warto było, bo przy okazji nasza Pani Przewodniczka – za co pięknie dziękuje cała nasza grupa – opowiadała w trakcie rejsiku o historii tych terenów i powstania elektrowni wodnej – największego sztucznego zbiornika w Polsce – Solinie.

 

Solina

Widoczki z rejsu stateczkiem po Solinie. Ale nie pamiętam, co się jak nazywa...

 

Karczma Brzeziniak: www.karczmabrzeziniak.pl, między Cisną a Wetliną, na przełęczy Przysłup. To tu jedliśmy najlepsze pstrągi w Bieszczadach. Zacne, przyznaję i polecam bez wahania.

 

Najlepsze pstrągi w Bieszczadach - to tu!

 

Podsumuję: trasa Piękna! Ale równie piękna była jazda z klubem SCC, o czym już innym razem.

Tymczasem wrażenia z samej jazdy: Dużo winkli, mało serpentyn i tzw „agrawek” czyli miejsc, gdzie motocyklem skręcasz o 180 lub więcej stopni, trawersując zbocze. Winkle przyjemne, nieźle wyprofilowane. Miejsca na zakrętach sporo. Słyszałam o piasku na zakrętach i żwirze, ale w czasie naszego przejazdu zakręty były czyste.

Widoki – palce lizać. Trasa w sam raz na spacer połączony ze zwiedzaniem okolic, wymagająca nieco doświadczenia, ale nie dla wyjadaczy – to nie są Alpy ani nawet Czeskie Karkonosze, gdzie i zakrętów, i agrawek jest na tyle sporo, że niewprawną motocyklistkę zaczęło to już swego czasu nieźle męczyć ;-). Raczej mniej niż więcej aut, to naprawdę koniec Polski. Nie wszyscy samochodziarze umieją wyprzedzać. Fakt, że nie mieliśmy za dużo z nimi do czynienia, wynikał też i z tego, że jechaliśmy w dużej grupie.

Polecam tę trasę – ciężko nie polecać!

Szerokości!

 

Tagi: ,

Odpowiedzi: 2 do wpisu “Wielka Pętla Bieszczadzka – mini relacja”

  1. nutria pisze:

    Pięknie :):) A my jedziemy w połowie sierpnia zbadać te same tereny na 2 nogach (zamiast 2 kółek;) ) tylko troszkę mniej trasy przejdziemy obawiam się…. ;)

    • Sharlota pisze:

      Cześć:-)
      Za to Wy pójdziecie tam, gdzie Szarlota nie pOjedzie:-), no, może Kikim przejedzie, choć i to nie wszystkie szlaki. Powodzenia!

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>