Pitztal - widok na koniec doliny. Ostatnie zdjęcie przed wypadkiem.

Pitztal – widok na koniec doliny. Ostatnie zdjęcie przed wypadkiem.

Wszyscy jeżdżą, pogoda znośna.

A ja nie.

I mam różne zwidy z tym związane. Dosłownie. Diagnoza: tęsknię za Szarlotą i jazdą, jest oczywista. Ale póki co – nie mogę jeździć. Ba, chodzić też ledwo, ledwo, i to o kulach, które, choć śliczne w kolorze magenta, to jednak są kulami.

dla Niewtajemniczonych: jestem 5 tygodni po wypadku, motocyklowym, opisanym w kilku notkach:

Rytuały wypadkowe – podsumowanie,

Rytuały wypadkowe – przyczyna,

Rytuały wypadkowe – ratunek.

A zaczęło się od notki Pana Kikima: Ostatni winkiel w Alpach, 5 tygodni temu.

Jutro Przymknięcie Sezonu 2012 w mojej parafii w Starej Iwicznej, i cieszyć się powinnam, i martwić.

Martwić – bo nie pojadę. Będzie mnie reprezentować Mała jako plecaczek Pana Kikima. A my z Młodym zostajemy. No nijak nie upilnuję sporego wiercipięty wśród tylu motocykli, co się ich spodziewamy. A logistyka rodzinna powoduje że nie da się zawinąć do kościoła na motongu, z powrotem po mnie, autem do kościoła… kiedy się pracuje na placu obok kościoła, żeby ludzie mieli gdzie przyjść i usiąść, a potem zjeść Caritasowe kiełbaski.

Chciałaś Babo wjechać w płot, to masz. Wciąż boli ta noga.

Cieszyć – bo tylko noga boli. Bo żyję. Po prostu.

A zwidy są przeróżne. W czasie tych nielicznych, wspomaganych mocno przez dobre dusze wyjść moich do tzw ludzi i na tzw powietrze, kark mi się skręca na dźwięk motocykla. Zaczęło się to już w szpitalu – codziennie rano pod oknem mojej sali parkowało kilka motocykli, zawsze w tej samej kolejności. Za słaba byłam, żeby wstać i wyjrzeć, kto to i na czym przyjechał. A przysięgłabym, że słyszałam dźwięk Szarloty! I już nie będę wiedziała, czy ktoś na takiej samej Hondzie VT 750S przyjeżdżał, czy może na jej starszej siostrze Shadow? A może mi się przesłyszało? Była też szlifierka, i jakiś zwykły golec. Raz przyjechał motong z tjuningowanym wydechem kruzerowym i narobił hałasu, a mi uśmiechu na buzi.

A ostatnio kilka razy przysięgłabym, że widzę z okna samochodu na poboczu stojącego motocyklistę lub motocyklistkę, z kaskiem w ręku, czekającego na pomoc bo bez motocykla… raz nawet taki ktoś szedł poboczem, i już-już miałam wołać do Pana Kikima coby auto zatrzymał, kiedy…..

Motocyklista stojący na poboczu okazał się zwykłym kolesiem w skórze rozmawiającym przez komórkę. To dlatego tak się rozglądał. Tak, trzymał coś w ręku, ale nie był to kask.

Motocyklistką była siwa dość korpulentna miła Pani, próbująca z pękatą torebką (kask! kask!) przejść przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. Tak, miała kurtkę o kroju przypominającym kurtki motocyklowe.

Motocyklista idący poboczem …. zwykły przechodzień w kurtce, skórzanej. Nawet bez niczego w rękach, a ja się kasku dopatrzyłam, no pacz no… wypadków się doszukuję, może ktoś z Braci pomocy potrzebuje, kretynka jedna…

Mija mnie przy chodniku ktoś z sąsiedztwa (niebieski V-Strom!) i lewa ręka sama idzie do góry i szczerzę się do obcego kolesia. Przecież wiadomo, że te kule to od wypadku motocyklowego, nie? No nie, niekoniecznie wiadomo, hehe…

Jeden z ratowników, sam motocyklista, którzy do lekarzy mnie wozili, podsumował to tak:

Ale przecież nie zrezygnuje Pani tak łatwo z motocykla? Prawda? Prawda?!

Tagi: , ,

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>