waitingCzekałem, czekałem i w końcu nie wytrzymałem…

Ile razy można zaglądać pod ten sam adres i widzieć ciągle tą samą, uciekającą w historię datę? Shadowgirl ostatnimi czasy zatopiła się w wirze przeróżnych działań (co jest bardzo dobre) ale na blogu zapadła krępująca cisza (a to już trochę gorzej). A że nawet moja anielska i wielokrotnie zespołowo testowana cierpliwość ma jakieś granice – postanowiłem zadziałać…  Literata to z mnie nie będzie, prędzej spawacz albo stolarz ale kilka jesiennych pomysłów mam nadzieję opisać.

Pierwszy z nich już w najbliższy piątek mam nadzieję zacząć realizować… Koncept tego wyjazdu już od dawna siedzi sobie w poczekalni i znudzony dłubie w nosie. Niby towarzystwo ma doborowe bo i Hiszpania i Nordkapp sobie czeka ale mimo to chyba trochę się obraził. Najpierw Alpy były ciekawsze, potem zmiana sposobu zarabiania się przytrafiła, kolejnego roku Litwa wypadła trochę bliżej a gdy już nieodwołalnie skruszony miałem jechać w odwiedziny do Drakuli - Shadowgirl latać śmigłowcem po obcych szpitalach się zachciało. No i tak zleciały kolejne lata a wyjazdu do Rumunii jak nie było tak nie ma… Wystarczy już tego czekania pomyślałem…

Jak nic się nie spaskudzi to 13 w piątek wyruszam w kierunku słowackiej granicy z poważnym zamiarem przejachania klasyki gatunku czyli trasy Transfogaraskiej i Transalpiny.  Będzie raczej ambitnie bo plan zwiedzana napięty a czasu nie ma za wiele - w środę musimy być z powrotem w Polsce.

Po przewałkowaniu szeregu relacji doszedłem do wniosku że… nie da się zwiedzić takiego kraju jak Rumunia w jednym kilkudniowym wyskoku. No i dobrze bo jeśli faktycznie jest taki jak go opisują to wrócimy tam z pewnością. Większość relacji z pierwszego pobytu zaczyna się podobnie – od początkowych uprzedzeń i chłodnego dystansu do fascynacji i entuzjazmu. Piszę większość bo trafiłem też i na takie, które przedstawiają ten kraj jako dziki śmietnik niewart marnowania urlopu. Ale jak przypomnę sobie jak Polskę wyobrażają sobie np. niektórzy Niemcy czy Francuzi to wiem że muszę sam wyrobić sobie opinię.

Trzymajcie więc kciuki za Pawła, Michała, Kusza i za mnie. Żebyśmy wreszcie wyruszyli. No i żeby było co opisywać ku zawstydzeniu autorki tego bloga…

 

Tagi: , ,

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>