Fantastyczna pogoda w sobotę ostatnią wygoniła z domu bardzo skutecznie. Jędza schowana piszczała że się jej nie chce, ale została zignorowana. Plan był taki, żeby pojeździć cały dzień i nacieszyć się jazdą.

Bez ścigania, zwiedzając piękne okoliczności  przyrody, nakręciłam 200 km i jestem dumna, jakem świeżak. Najdłuższa wycieczka w poprzednim sezonie miała 300 km i było to w dużej mierze odcinki po drogach przelotowych, więc teraz 200km po różnej jakości niekoniecznie prostych dróg było męczące. Nadgarstki bolom, plecki – no, nie ćwiczyło się kondycji przez zimę i to się czuje.

Nawet szuter i grunt się trafił:

Lonely rider

Lonely rider

Z tego odcinka byłam dumna. To, że Szarlota umie po szutrach jeździć to ja wiem. Problem w tym, że ja nie umiem. Szutrogruntu było jakieś 2 km, więc nic strasznego, a dzięki takiej nawierzchni pusto na drodze do i od szutra. Droga ubita, nie grząska, prawie bez piachu. Żadnego auta, stare drzewa, wzdłuż Pilicy lasy łęgowe, tuż tuż przed wypuszczeniem pąków.

Krajobrazy przepiękne. Zakręty, lasy, miasteczka.

Kościół w Czersku

Kościół w Czersku

Czersk ze swoimi ruinami, zjazd ze skarpy w Czersku nad Wisłę i podróż wzdłuż wału, sadami.

Trasa do Białobrzegów – w sam raz. Ani za szybka, ani za wolna. Wcześniej, w  Warce, następująca obserwacja:

Absurdy drogowe w Warce

Absurdy drogowe w Warce

Parę ostrych (jak na moje świeżaczkowe możliwości) zakrętów. Nie jest dobrze ze mną, kobieto, patrz tam gdzie masz dojechać a nie tam gdzie nie chcesz!

Potem szutry – przed Nowym Miastem – pokazane wyżej, do samego mostu nad Pilicą.

Pilica

Pilica

I jeszcze raz Pilica

I jeszcze raz Pilica

I na koniec pyszne jedzenie w Nowym Mieście nad Pilicą. Polecam wszystkim do odpoczynku (choć nie wiem jak wygląda to w hotelu), jedzenie znakomite, po niewarszawskich cenach, obsługa rzeczowa i kulturalna, widok na Pilicę, świergot ptaków, cisza i spokój. Bez skrępowania reklama: www.dworeknadpilica.pl. Zupełnie przypadkiem tam nas zaprowadziła droga, i myślę, że jeszcze tu wrócę. Z Szarlotką albo i bez.

 

Dworek nad Pilicą

Dworek nad Pilicą

 

Sam powrót – widzicie z mapki – to już ostre cięcie do dom. Ciemno się robiło, bo wystartowałam w południe, a tempo – spacerowe. Łatwo było w tej pogodzie zapomnieć, że to marzec i to jeszcze przed zmianą czasu, i zapomnieć o tym, że słońce zachodzi… wcześnie.

Niestety, w ciemności Szarlotka i ja jeździć nie lubimy. Ja kiepsko widzę, a Szarlotka ma kiepski reflektor. Póki nie ma lightbara, nie planujemy jazdy po zmroku jak nie trzeba. Ale to jedyna jak dotąd wada Szarloty – wiedziałam wszak, co kupuję. Jak na świeżaka czyli moi -  jest rewelacyjna. Dużo wybacza, wystarczająco skręca (no nie aż taki z niej kruzer w końcu, raczej kruzero-fanbajk),  pozycja wygodna, przyspieszenie zacne – na światłach z powodzeniem ścigam się z Panem Kikimem, czemu ów nie zaprzeczy.

Traska otwiera się po kliknięciu w obrazek. Polecam ją, pysznie się jechało.

Wyprawa nad Pilicę

Wyprawa nad Pilicę

 

 

 

 

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Wyprawa nad Pilicę”

  1. Traveller pisze:

    Kiedy jakieś nowe trasy beda?

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>