Taaaaak. Zabójcy na drogach – brzmi mocno. Poniższy artykuł – a w zasadzie list – jest dla mnie fantastyczny, bo wpisujący się w moje własne i subiektywne doświadczenia z jazdy po Warszawie autem, motocyklem, i rowerem też.

tu go znajdziecie: Morderca to ktoś inny niż to opisują media.

Jest stary – z 2009 roku. Od kilku dni jest powszechnie rozsyłany na FB, więc część z Was  na pewno już go zna, a ci, co go nie przeczytali – proszę, zróbcie to teraz. Ja przyznam – w 2009 roku go nie czytałam. Teraz zaś… Mam uczucie deja vu jak czytam ten artykuł – jeśli chodzi o wnioski, nie jeśli chodzi o doświadczenia z izby przyjęć.

Proszę, Czytelnicy Bloga Motocyklowego Ale Niejeżdżący, zwróćcie szczególną uwagę na cytat:  „ Motocyklista, który kogoś zabił, trafia się raz na pół roku. Natomiast, motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu.” Możecie to powtarzać znajomym przy piwie, nie obrażę się.

Ciśnie mi się na usta „A nie mówiłam!!!”. Uwierzcie mi, ciśnie się na usta wszystkim znajomym Jeźdźcom. Kim są zabójcy na drogach?

Zwłaszcza wnioski autora tekstu trafiają do mnie. Znam z autopsji parę przypadków drogowych z udziałem takich kierowczyń – choć nie tylko -  i jeźdżca. Nie wszystkie się dobrze skończyły.

 

  • Pani taranująca motocyklistę wymuszając pierwszeństwo przy zmianie pasa tłumaczy motocykliście oburzona „Przecież włączyłam kierunkowskaz!”. Cieszyć się powinna, że go nie zabiła, przepraszać – to rozumiem. Ale jeszcze mieć pretensje że ktoś, kogo chciała zabić, ma pretensje że taranowany nie ustąpił??? Litości, ręce opadają.
  • Pan skręcający w lewo, wymuszający pierwszeństwo na prawidłowo jadącym motocykliście, który szczęśliwie przeżył, rzuca tekst typu SMIDSY czyli „Nie widziałem!”. Wersja kolegi: „Byłem ostrożny, ale złapałem z nim kontakt wzrokowy, widział mnie, więc pojechałem. ” Widział, ale nie zobaczył.
  • Pani skręcająca gwałtownie na 3pasmowej drodze z prawego pasa w lewo, wjeżdzająca w motocykl wiozący rodziców 2 małych dziewczynek, zabijająca ich na miejscu, z pretensjami że wogóle tam byli w tym momencie. No to już ich nie ma…..
  • Każdy z nas może mnożyć takie przypadki.

 

Przypadki opisane w tekście są wg mnie najgorsze z możliwych, z jakimi Jeździec czy Amazonka na drodze mogą się zetknąć. (Celowo nie piszę o pieszym – pieszy ma zawsze najgorzej, ze wszystkich stron.) Tak więc – nie zmęczony kierowca TIR-a, nie Pan w Kapeluszu w Skodzie (nie ujmując nikomu!), nie karki w BMW to najgorsi potencjalni zabójcy na drogach (a potencjalnie jesteśmy nimi my wszyscy – kierujący). Dlaczego?

Jadąc motocyklem – zwłaszcza w ruchu miejskim – uważasz na to, co się dzieje wokół Ciebie znacznie bardziej, niż jadąc autem. Sama tego doświadczyłam. Nagle zaczęłam zwracać uwagę na styl jazdy, na twarz kierowcy mijanego auta w lusterku, na szereg drobinek, które mogą mi pomóc. Trzymam dystans, ręka przygotowana do hamowania, nie jedziesz w martwym punkcie kierowców, dajesz się dostrzec, krótko mówiąc. Lekka zmiana kierunku jazdy na lewą stronę pasa auta przed Tobą po prawej – i już jesteś czujna, bo może zmienić pas. Zerknięcie na lusterko auta – widzisz twarz? widzi Cię? zachowaj ostrożność.

Ale nic nie przygotuje motocyklisty, pieszego, rowerzysty, itp na typ mordercy opisany w liście czytelnika do GW. Co z tego, że auto sprawne, co z tego że Cię widzi? Ma Cię głęboko w …. nosie. Myślicie, że ta kobitka z wymuszenia pasa nie widziała kolegi? Widziała. I tak zmieniła ten pas. Przeżył, bo przewidział ten ruch, odbił na lewo, ale po prostu to był jej szczęśliwy dzień. Nie zabiła go, ale nie dzięki własnym umiejętnościom jazdy czy brawurze, tylko pomimo.

Tak, i moje, i znajomych obserwacje potwierdzają obserwacje lekarza z izby przyjęć.  Ogólnie parafrazując - Zło jest banalne.

Banalne jest myślenie egoistyczne, pycha, buta wręcz i pewność siebie. No nie, to przecież o mnie, jak prowadzę! Komu szkodzi odrobina egoizmu? Wszak nic złego nie robię, dochodzę swoich praw, wszak mam, cytując znowu list z linka powyżej, tak więc „mam zieloną strzałkę, a więc pierwszeństwo!”.  W imię słusznego -niesłusznego skądinąd Swojego Prawa (rzecz jasna,  niesłusznego w przypadku tamtej zielonej strzałki!)  naruszamy prawa Innych.

A fakt jest taki, że – o święta banalności! – nie jesteśmy sami na drodze. Nie, nie nie. Jesteśmy grupą. Pani, Pan, Kolo, Kapelusznik, Niunia i Pańcia. Nie chcesz być w tym towarzystwie, nie znasz ich, masz swoje sprawy, zamkniesz się w aucie i jesteś sam. Podświadomie sam. Na poziomie racjonalnym wszak nigdy na pieszego na pasach nie najedziesz.  Obudzona o północy nie przyznasz, że masz prawo staranować mniejszy pojazd w imię Twojego pierwszeństwa na drodze. A na drodze nie działa świadomość, nie, sądząc po statystykach wypadków.

Ja Pana nie widziałem -  mówi Pan do kolegi, który wcześniej chwilkę miał z nim kontakt wzrokowy.

Racjonalnie – Tamten go widział. Ale podświadomie – nie chciał zobaczyć. On tam był sam. On i jego auto, i Ci na drodze, którzy mu przeszkadzają.

Taki jest mój tok rozumowania. Idąc w ślad za tym – też mam szansę być zabójcą. Jestem w grupie ryzyka. Mea culpa, też jeżdżę sama – podświadomie.

 

A Wy – co o tym myślicie -  Jeźdźcy i Kierowcy?

Szerokości!

 

Tagi: ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Zabójcy na drogach”

  1. [...] pisałam o tym – tu. Pamiętacie – list lekarza o mordercach drogowych. Każdy z nas jest potencjalnym [...]

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>