Tak, to była najbardziej udana impreza z tych, o których słyszałam i brałam udział. Fot jeszcze nie mam. Niemniej…

Ci co nie dotarli – żałujcie! Zwłaszcza … Ty wiesz, prawda?
Ci co dotarli – szacun i podziękowania.
Ci co dotarli na sprzętach – ogromny szacun. I podziękowania.

Tak, to było otwarcie z tych, na które przyjeżdża się samochodami. Nie było to elefantentreffen chyba z tego li tylko powodu, iż nie przewidziano noclegów na placyku za kościołem w Starej Iwicznej, w parafii Zesłania Ducha Świętego (www.duchswiety.org), ktora gościła wczoraj całkiem sporą grupkę motocyklistów w ramach corocznej Mszy Św. na otwarcie sezonu motocyklowego.

Z tej grupki cieszyłam się bardzo, bo budząc się rano w sobotę liczyłam się z tym że nikt nie przyjdzie. W tej sytuacji każdy motocykl cieszył. A byli też tacy, co dotarli autami.

Mi łatwo powiedzieć – przyjechałam na Szarlotce, ale to dlatego że mam blisko. A pietra miałam strasznego. Bo tak: ulewa/kapuśniak/grad/słońce/kapuśniak/ulewa/słońce/grad….. Chyba nie pomieszałam kolejności, zresztą mniejsza o to. Grunt że stali bywalcy tego zlotu takiej pogody nie pamiętają. 

Od rana więc deszcz/grad, ale potem słońce i twardy rozkaz: wystawiamy ławki, będzie jednak Msza polowa. Orkiestra dęta policyjna, kompania honorowa policyjna, oddział motocykli policyjnych (Policjanci od lat obecni, dzięki św. pamięci ks. Kwaśnikowi), wszystko gotowe, zadania rozdane. Bardzo miłe było to, że ludzie po prostu chcieli się zaangażować. Rożne były możliwości – od pomocy w parkowaniu i noszeniu ławek po czytanie modlitwy wiernych i śpiew psalmu w czasie Liturgii.

I wtedy, w połowie Mszy, w trakcie tejże modlitwy powszechnej….. Wiatr, grad, oberwanie lodu na niebie. Katastrofa. Ja mogłam chociaż kask założyć, Panowie wokół twardo nawet bez czapek, a grad kaskadami odbijał się od ogolonych/łysych/ostrzyżonych głów. Ksiądz Proboszcz, odprawiąjacy pod dachem kapliczki relacjonował, że grubość lodu na ołtarzu sięgała 2 cm….bo zacinało, aż miło.

Najbardziej żal mi było kompanii honorowej na warcie, mieli na sobie tylko letnie cienkie mundury, i widać było jak marzną, mokną, i z jakim wysiłkiem nie dają tego po sobie poznać. Profesjonaliści. Tak jak i orkiestra dęta.

W tej sytuacji, w ostatnim momencie – przed Liturgią Eucharystczną, zarządził Proboszcz ewakuację do kościoła. Tam Msza biegła dalej ustalonym torem, a my wszyscy mogliśmy odtajać.

Ha! A mówiłam ze Caritas będzie sprzedawał kiełbaski niezależnie od pogody? I tak było! Po Mszy pogoda się zawinęła, na czas kiełbasek wyszło takie miłe słoneczko, że udało się przeprowadzić zaplanowany pokaz pierwszej pomocy, z manekinem i nieszczęśnikiem udającym krwotok szyjny. 

Satysfakcja z udziału w takiej akcji – przednia, nie do opisania. Caritas Parafialny spisał się, jak zwykle, na medal, choć nie było im łatwo utrzymać stoisko i grilla z kiełbaskami przy szalejącym wietrze…

Jednak przelotu po okolicy zabrakło – jak wiecie lub nie, do wieczora tego dnia takich nawrotów gradu, a wręcz zimy, było jeszcze kilka. Nie była to pogoda do przyjaznego jeżdżenia w kolumnie, oj nie.

Ufff, satysfakcja jest. Ale czekamy na pogodę do jazdy, która będzie nie tylko walką z umiejętnościami (lub ich brakiem) i walką z żywiołami

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Żywioły! Otwarcie sezonu w Starej Iwicznej”

  1. [...] będzie tradycyjnie polowa, chyba że Pan Niebios postanowi znowu się z nami pobawić jak było na otwarciu sezonu 2012 – Jego Prawo. Wtedy po raz pierwszy w historii tych Spotkań przenosiliśmy się tuż przed [...]

Zostaw odpowiedź

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>